09 lipca, 2018

Geneza

Kilka dni temu zdałam sobie sprawę, że w kwietniu tego roku minęło 5 lat odkąd prowadzę bloga. Gdy zaczynałam zupełnie się nie spodziewałam, że zdołam się w to wkręcić do tego stopnia. Jak to się stało, że typowo ścisły umysł przeszedł na humanistyczną stronę mocy?


Zaczęło się niewinnie, przyjaciółka założyła swojego bloga i tym sposobem dzięki niej zostałam wprowadzona w ten świat i wiecie co? Spodobało mi się. Nie minęło wiele czasu i założyłam swój własny kącik w sieci, myślałam że potem będzie z górki, ale myliłam się. Najzwyczajniej w świecie nie miałam o czym pisać. Szybko sobie odpuściłam i bez żalu nacisnęłam przycisk 'usuń'. Jednak to nie koniec tej historii, w międzyczasie odkryłam psią blogosferę, bloga fastncrazy znałam niemal na pamięć, wtedy sporo się tu działo choć było zupełnie inaczej niż jest teraz. 

5 kwietnia niespodziewanie oszczeniła się Czesia, jak już nie raz pisałam jest to pies podwórkowy, do tego ma bardzo gęste i obfite futro, nic nie wskazywało na to, że jest w ciąży, zupełnie nic. Nie zmieniła się z zachowania, nie zwolniła tempa życia, rozrostu brzucha też nie było u niej widać przez to nieszczęsne futro. Zdradziła się dopiero trzy dni przed porodem kiedy wywaliła brzuchol do głaskania i ukazała nabrzmiałe sutki. Pewnie zastanawiacie się jak do tego doszło? Sama bym się chętnie dowiedziała, Chersi nigdy nie uciekała na spacerach, co prawda mój jakże inteligentny w tamtym czasie tatuś potrafił ją wypuścić na spacerek przez otworzenie furtki, wtedy też robiła półgodzinny obchód osiedla i wracała zadowolona, ale nie przypominam sobie, żeby odstawiał takie numery w okresie 3 miesięcy przed narodzinami szczeniąt. Jeśli wierzyć sąsiadowi kawaler włamał się na podwórko przeskakując przez płot, dla takiego Romeo to nie problem wszak nawet śp. jamnik tegoż sąsiada co chwilę nam tak wskakiwał żeby wyjadać Czesiuli śniadanie z miski. 
Poród był wyjątkowo szybki, wystarczyły 2-3 godziny aby szczęśliwa szóstka znalazła się na świecie. Byłam zakochana w tych malcach do tego stopnia, że założyłam kolejnego bloga gdzie dzieliłam się zdjęciami i moimi obserwacjami. Jednak i tu długo nie zabawiłam, ale tylko dlatego że założyłam już blog docelowy, który właśnie teraz czytacie :). 


Od początku blog pełnił funkcję mojego pamiętnika, musicie wiedzieć że mam pamięć krótką i wybiórczą, a dzięki takiej formie w dowolnej chwili mogę wrócić do wydarzeń sprzed paru lat co jest naprawdę genialną sprawą. Dość szybko poznałam smak zakupów internetowych, sklep toys4dogs był moją skarbonką bez dna i tak jakoś wyszło, że zaczęłam pisać recenzje. Pierwsze z nich były słabe bądźmy szczerzy :D, pisałam krótko i na temat, ale mogę się pochwalić, że rzeczywiście to były moje spostrzeżenia, a nie opisy zerżnięte ze sklepu. Specjalnie na potrzeby tego posta zlokalizowałam pierwszą moją recenzję, którą znajdziecie tutaj o: klik. Ostatnio coraz częściej dostaję pytania dotyczące załatwiania sobie współprac z firmami, a więc oświadczam iż nigdy nie pisałam sama do firm z zapytaniem czy zechcą mi coś podarować do testowania, nigdy z jednym małym wyjątkiem dla smakołyków firmy O'Canis i w sumie nie żałuję, bo ich produkty były pierwsza klasa niestety już część z nich wycofali co mnie strasznie przygnębiło. Absolutnie nie neguję wysyłania swoich ofert firmom jeżeli rzeczywiście macie co zaoferować, ale ja osobiście wychodzę z założenia, że jeśli czegoś bardzo potrzebuję (choćby dlatego że jest ładne!) to sobie to prędzej czy później kupię.  Z drugiej strony postawcie się po drugiej stronie, jesteście małą jednoosobową firmą i codziennie dostajecie po kilkanaście zapytań czy wyślecie coś do testowania. Co to fundacja dobroczynna? Osobiście by mnie szlag jasny trafił i szybko przestałabym być miła, więc naprawdę szanuję osoby, które ciągle z uporem maniaka miło odpisują na takie maile :D.


Korzyści z blogowania:

Jak już pisałam wcześniej jestem typem ścisłego umysłu i z pisaniem tekstów nigdy nie było mi po drodze. W 2013 roku gdy założyłam bloga chodziłam do 2 klasy gimnazjum, z wypracowań pisanych na języku polskim dostawałam maksymalnie tróje mimo tego, że zawsze doskonale znałam treści wszystkich lektur, za każdym razem zabijała mnie ortografia i nieumiejętność stawiania przecinków. Moje prace były całkiem w porządku pod względem treści, ale były całe pomazane czerwonym długopisem nauczycielki :D. Wystarczył tylko rok, żeby podnieść oceny do piątek. Trening czyni mistrza! Dzięki prowadzeniu bloga mogę pochwalić się egzaminem gimnazjalnym z języka polskiego na 100% całkowicie bez nauki i zbędnego stresu. Matura też poszła mi nie najgorzej :).

Oprócz uzyskanej umiejętności pisania dostałam w prezencie coś jeszcze- mnóstwo nowych znajomości ze wspaniałymi ludźmi, z którymi utrzymuję kontakt po dziś dzień. Bez bloga nie byłoby okazji się poznać. Z tym wiąże się również większa śmiałość w kontaktach międzyludzkich, która ułatwia codzienne życie, kiedyś bałabym się spytać totalnie obcego człowieka na stacji kolejowej czy pociąg do Warszawy odjeżdża z tego peronu, teraz nie mam z tym żadnego problemu, co więcej na studiach to ja jestem często wysłannikiem do prowadzącego ćwiczenia z głupimi pytaniami z serii czy dobrze wykonujemy zadanie.


Prowadzenie bloga kiedyś i dziś:

Mam wrażenie, że kiedyś na blogspocie panowała luźniejsza atmosfera, pisanie o codziennym 30 minutowym spacerze nie było czymś uwłaczającym w końcu to nasz pamiętnik to mogę robić co chcę prawda? Nie liczyła się ilość obserwatorów, często na początku pisało się do siebie, a gdy przypadkiem okazało się że ktoś to czyta to było takie wow jak miło! Współprace z firmami nie były czymś tak powszechnym jak teraz, było dosłownie parę firm które to oferowało nielicznym, ale też od tamtego czasu rynek psich akcesoriów naprawdę podskoczył do góry. Wiecie co najbardziej mnie boli w teraźniejszych blogach? To że wiele z nich powstaje tylko po to aby wrzucać na nie recenzje, a jeszcze bardziej boli mnie gdy te kiedyś fajnie prosperujące zamieniają się w tablicę ogłoszeń. Nie zrozumcie mnie źle sama lubię czytać fajnie napisane opinie, ale nie samymi zakupami człowiek żyje, chciałoby się czasem poznać tego człowieka i jego zwierzaki tak jak to było jeszcze parę lat temu :).

5 komentarzy:

  1. Cześć!
    Piszę regularnie od niecałego roku, moja domena istnieje od prawie 1,5. Od kiedy zaczęłam pisać, jasne było dla mnie że robię to, bo lubię :) Od zawsze miałam smykałkę do wypracowań, marzy mi się własna książka ;)
    5 lat to kupa czasu, podziwiam i zdecydowanie zgadzam się z obserwacją. Dla mnie blog to moje miejsce w internecie, a nie skrzynka na niekończące się recenzje. Smuci mnie zawsze taki widok, a zastanawia jedno - czy naprawdę ktoś chce wyglądać jak żywa reklama? Jakie firmy chcą mieć takich ambasadorów?
    Pozdrawiam, miłego dnia!
    Zosia z B The Great

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hejka :D. Na początku muszę ci wyznać, że niezmierne mi miło, że tutaj do mnie zaglądasz ♥. A przechodząc do meritum wiesz, że od razu widać kto pisze z potrzeby serca z pasją, a kto nie? U ciebie to od razu czuć, obstawiam że nawet gdybyś nie miała Beta to i tak byś w końcu założyła bloga :). A co do takich ambasadorów chętnych firm jak już pewnie zauważyłaś nie brakuje, ale trzeba się w końcu szanować.

      Usuń
  2. Pięć lat to naprawdę dużo. Gratuluję!
    W prawdzie bloga o psiej tematyce prowadzę już od ponad roku, ale w blogosferze siedzę od dobrych paru lat. Wszystko zaczęło się gdy byłam w podstawówce. Założyłam wtedy swojego pierwsze bloga o figurkach koni i piesków, które kolekcjonowałam.
    Całkowicie się z tobą zgodzę odnośnie tego jak blogosfera (a raczej ludzie ją tworzący) się zmieniła i wciąż zmienia. Blogi pisało się dla siebie, były swojego rodzaju pamiętnikiem. Każde nawet najmniejsze wydarzenie było świetnym materiałem na nowy post. Była zdecydowanie lepsza atmosfera. Nie zwracało się uwagi na liczbę komentarzy czy obserwatorów. Tak jak piszesz, gdy okazało się, że ktoś to czyta, było jedne wielkie wow! A teraz? Najważniejszymi czynnikami jest popularność; liczba wyświetleń, obserwatorów, komentarzy. Do treści nie przywiązuje się większej uwagi, ważne by po prostu coś tam było napisane i ładnie wyglądało.
    Również ubolewam nieco nad tym jak blogi, które niegdyś bardzo chętnie czytałam i odwiedzałam zamieniły się w jedno wielkie skupisko recenzji i ogłoszeń. Nie mam nic do recenzji, niektóre chętnie czytam. Preferuję jednak blogi, które nie składają się tylko z nich.
    Pozdrawiamy,
    Oliwia, Plato i Carrie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, ale znam blogi które mają już o wiele dłuższy staż, a na dodatek odkąd pamiętam publikują w miarę regularnie to dopiero sztuka :D.
      Jakiś czas temu na jednej z grup na facebooku przeczytałam, że blogowanie przestaje się opłacać, bo coraz mniej osób chce czytać. Ja się z tym zgodzić nie mogę, bo u mnie ciągle utrzymuje się poziom i jeśli komuś tak drastycznie spadają wyświetlenia to może czas zastanowić się co poszło nie tak i w jaki sposób można to naprawić :D.

      Usuń
  3. Super wpis!
    Muszę przyznać z ręką na sercu, że u nas na blogu są głównie recenzje i posty związane z zakupami, ale to tylko ze względu na to, że nie mam o czym pisać. W naszym życiu nie dzieje się nic nadzwyczajnego, dni spędzamy głównie na spacerkach, a tak jak powiedziałaś: blogosfera się zmienia i nikt już raczej o tym nie pisze. To tematy, które można w kilku słowach (bądź samym zdjęciem) opisać na fp, na facebook'u/instagram'ie. Prawie nigdzie nie wyjeżdżamy, a jak się z kimś spotykamy to nie ma z czego zrobić postu...
    A tobie gratuluję 5 lat na blogu, to z całą pewnością nie był zmarnowany czas ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń