25 lipca, 2018

Ładowanie baterii nad morzem

Czasem w życiu bywa tak, że wyjazd na wakacje wypada całkowicie nieplanowany i tak też było w naszym przypadku. Miniony tydzień spędziłyśmy nad naszym kochanym morzem Bałtyckim, a dowiedziałam się o tym z jedynie tygodniowym wyprzedzeniem. Miejscowość wybrałam trzy dni przed wyjazdem i wtedy również zarezerwowaliśmy domek :). 


Na te parę dni wypoczynku ponownie wybrałam wyspę Sobieszewską z dwóch prostych powodów. Po pierwsze plaża nie jest oblegana dzikimi tłumami turystów tak jak w większych nadmorskich miejscowościach, a po drugie to z wyspy już w sumie blisko do Gdyni gdzie w sobotę startowałyśmy na zawodach.
Zamieszkałyśmy w ośrodku "Ster" mieszczącym się przy ul. Turystycznej 19 skąd blisko zarówno na plaże jak i na pyszną rybkę czy gofra. Oprócz Buni mieliśmy jeszcze całkiem sporo psich sąsiadów bardzo różnych wielkości, więc jeśli szukacie psiolubnego miejsca to zapraszam do sprawdzenia tej lokalizacji :).


Przyjechałyśmy w poniedziałkowy wieczór a razem z nami z Łukowa przywędrowała ulewa, która tak trwała do nocy dnia następnego przez co ilość dni wypoczynku dodatkowo zmalała. Jednak mimo tej wtorkowej ulewy popołudniu w końcu ruszyłyśmy z domku zadki i pojechałyśmy na plaże, a tam wspaniałe pustki. Żywej duszy nie uświadczysz! :D To brzmi jak zapowiedź wspaniałej zabawy dla Kibuli lecz dziewczyna wybrała schowanie się przed deszczem pod łódką ratowników :).


Całe szczęście jak już przestało padać to przestało na dobre i zawitało do nas piękne słońce, którego momentami nawet miałam dość. Sprawę ratowała orzeźwiająca morska bryza i parasol plażowy, który dawał Kibie trochę cienia. Niestety najlepszy z możliwych sposób na ochłodzenie młodą ominął, bo stwierdziła że te fale to takie duże są i ją jeszcze porwą i co to wtedy będzie? Nie miała nawet ochoty zamoczyć łapek, a przypominam że w tamtym roku super pływała ech terrier :D.


W środę wieczorem tradycyjnie odwiedziłyśmy rezerwat Ptasi Raj i znowu żałuję, że to zrobiłam. Kiedyś było tam tak pięknie, a teraz beton wszędzie ten beton... Dodatkowo umieścili zakaz wchodzenia na ścieżkę z powodu niebezpieczeństwa zapewne potknięcia się. Strasznie to przykre jak człowiek potrafi zepsuć naturę.


Za to zachody słońca w Sobieszewie pierwsza klasa, zdjęcia tego w pełni nie oddają to trzeba przeżyć.


W sobotę z samego rana pobudka i wyjazd na Latające Psy. Startowałyśmy w mojej ulubionej konkurencji Throw&Go Level 1. Po Dog Gamesach miałam ogromne oczekiwania, od ostatnich zawodów ostro trenowałyśmy głównie nad przyspieszeniem powrotów i wiecie co? Pokonał mnie wiatr. Podczas rozgrzewki rzucałam w przeciwnym kierunku niż na polu startowym, więc wróciłam z niej uchachana z myślą że wykręcimy nowy rekordzik no i w sumie wykręciłyśmy ale najniższy w naszej krótkiej karierze :D. Wszystkie dyski, które z wiatrem leciałyby idealnie w tej sytuacji wiatr podbijał mi hen hen do góry, a najlepsze jest to że Kiba parę razy nawet takie złapała taka suczka kochana ♥. No nic powroty już mamy szybkie, łapalność Buńka ma, ja się zreflektuję i w Warszawie pokażemy na co nas stać :).
Nasz wynik to 15 punktów i miejsce 66/89 dotknęłyśmy dna :P.

                           

W niedzielę trzeba było już wracać do domu, ale po drodze jeszcze zajechaliśmy do rodziny nad jezioro Wdzydze. Tam weszłyśmy razem z Kibulką na prawie 40 metrową wieżę widokową. Kiedy niektórzy ludzie wymiękali przed tą wysokościa ona parła dzielnie do przodu aby na koniec spoglądać przez szczebelki na malownicze kaszubskie widoki, a doprawdy wspaniałe są :). Po dłuższej chwili relaksu trzeba było wracać do Łukowa i tym sposobem tegoroczny urlop dobiegł końca, a mi jeszcze mało. Całe szczęście w tym roku jeszcze będę miała parę okazji do odwiedzin Trójmiasta, zapowiadają się zmiany :).


6 komentarzy:

  1. Udało się Wam zarezerwować fajny nocleg w sezonie na kilka dni przed wyjazdem o.O to dopiero jest życiowy rekord! :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całe życie jeździłyśmy w ciemno szukając noclegu na miejscu i też dawało radę :D.

      Usuń
  2. My kiedyś pojechaliśmy z naszą 12- łapkową psią ekipą w ciemno do Kołobrzegu i nawet udało nam się wynająć apartament niedaleko morza! Nieplanowane wyjazdy są najlepsze. Zdjęcia wyszły przepięknie!
    Pozdrawiam cieplutko!
    Gosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow super :D my planujemy za rok pojechać we wrześniu ekipą paru psiaków i wtedy cała plaża będzie nasza :D.

      Usuń
  3. Ale piękne wakacyjne zdjęcia! :D Ogólnie pogoda w tym roku nas trochę rozpieszcza, więc szkoda, że przez chwilę miałyście tyle deszczu. Ale chyba słonko nadrobiło z nawiązką tą deszczową aurę na początku wyjazdu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze powiedziawszy słońce szybko spowodowało, że zaczęłam tęsknić za tym deszczem :).

      Usuń