03 czerwca, 2018

Rusz nosem- recenzja pluszowej kostki Trixie

Gdy wiosenną porą dostałam wiadomość od Natalii z firmy Fera.pl czy potrzebujemy czegoś do przetestowania wiedziałam tylko jedno, że chcę spróbować jakiejś zabawki na inteligencję. Ku mojemu zaskoczeniu w paczce znalazłam ogromną pluszową kostkę z Trixie z czterema piłeczkami w środku. Na początek jak znalazł!



Trochę o technikaliach. Zabawka ta jest chyba największą w naszej kolekcji, ma aż 21,5 cm średnicy co umiejscawia ją jako zabawkę dla średnich i dużych psów, gdyż przy mniejszych nie będzie spełniała swojej roli. W każdej ściance znajduje się otwór, który dzięki rozcięciom podczas zabawy dostosowuje się do wielkości pyska psa. Kostka jest wykonana z kilku materiałów, z zewnątrz otula ją bardzo przyjemny w dotyku plusz w trzech kolorach, natomiast w środku wypełniona jest dość pokaźną warstwą pianki, która jest odpowiedzialna za utrzymanie formy.


Do zestawu załączone są cztery piłki w trzech kolorach pasujących do kostki tzn. białym, zielonym i brązowym. Piłki zostały wykonane z tego samego pluszu co kostka, dodatkową niespodzianką było to, że wszystkie skrywają w sobie piszczałki, które Kiba akurat uwielbia :D. Ich średnica to około 6-6,5 cm.


W szukanie zabawek i jedzenia po kątach domu i podwórka bawię się z Kibą od samego początku, misiek uwielbia używać swojego nosa, więc skrzętnie to wykorzystuję :). Prawdopodobnie z tego powodu rozpracowanie tej zabawki nie było szczególnie trudne i zajęło zaledwie minutę. Miałam napisać w tej recenzji, że każdy psiak raz dwa załapie o co chodzi w nowej zabawie, ale okazuje się że nie- owczarki australijskie mogą mieć z tym problemy :D i ogólnie psy myślące bardzo szybko i kombinujące. Co takiego robią? Chcą bawić się samą kostką i nie rozumieją po co coś do niej chować :). Przechodząc z powrotem do Kiby to próbowałam jej urozmaicać zabawę, do środka można wrzucać także jedzenie byle było suche, lekkie i albo dość duże żeby ciężej było wyciągnąć albo super małe jak smakołyki Bosch Fruitees, żeby popracować nosem po zakątkach ścianek. Taka jedzeniowa wersja zajmuje psa więcej czasu. Można też do środka wrzucać swoje zabawki byle były właśnie lekkie, żeby samoistnie nie wypadały przez otwory.

Wiecie co najbardziej lubię w tej kostce? To że Kiba potrafi się nią bawić sama. Przed wyjściem na uczelnię piłki chowam do środka, a po powrocie walają się po całym pokoju. Również gdy się uczę potrafi sobie wyjąć piłę i wydobywać z niej jakże kojące dźwięki piszczałki.
Na samym początku przygody z nową zabawką Bunia myślała, że to kolejny pluszak i zaczęła normalnie dziamgać kostkę :) ale jak już pisałam w minutę ogarnęła, że najlepsze kryje się w środku.

                        

Jak już mogliście zauważyć kostki nie tylko używałyśmy w zaciszu domowym ale również na dworze, w piachu, trawie i brudzie przez co nam się trochę przykurzyła i wymagała odświeżenia. Wystarczyło wrzucić zabawkę do pralki na krótkie pranie i jest jak nowa. Szwy wytrzymały, kształt pozostał i po wyschnięciu od razu można było wznowić zabawę :).

Cena to ok. 55 zł, produkt znajdziecie m.in. tu: KLIK

1 komentarz:

  1. Ciekawe, czy Scooby - mały terrorysta wszystkiego, co pluszowe poradziłby sobie z kostką? :D

    OdpowiedzUsuń