21 czerwca, 2018

Chcesz mieć ładne zdjęcia z zawodów? Lista sprawdzonych fotografów.

Uwielbiam oglądać zdjęcia z zawodów, a w szczególności te z moim biszkoptowym pieskiem w roli głównej, dlatego oczywistą rzeczą jest iż cieszy mnie każda otrzymana fotografia. Jednak nie zawsze udaje się jakąś z zawodów przywieźć, dla przykładu zdjęć z debiutu na Latających Psach nie mam prawie wcale, a szkoda bo wtedy zaliczyłyśmy nasz najlepiej punktowany występ w krótkiej karierze startów. Żeby tych rozczarowań było jak najmniej warto zawczasu zarezerwować sobie zdjęcia u wybranego fotografa. Zazwyczaj to skutecznie gwarantuje wspaniałe ujęcia, do których cieszy się mordka w każdej wolnej chwili, ale czasami jak to wszędzie bywa można się nieźle naciąć. Dziś podrzucam wam listę zdolnych artystów, na których się nie zawiedziecie (gwarantuję wam to ja! :D) oraz dwie historyjki pokazujące, że nie zawsze jest tęczowo.

Zacznijmy od przyjemniejszego tematu, czyli polecany fotograf poszukiwany!



Nie wyobrażam sobie, żeby miejsce pierwsze miało przypaść komuś innemu. To, że dziewczyna robi genialne zdjęcia wie już chyba cały świat, ale współpraca z nią była jak miód na me serce. Na początku ustaliłyśmy ile oczekuję zdjęć i jakich, do tego chciałam zdjęcia z poza pola wykonane  obiektywem o wdzięcznej nazwie fisheye i wiecie co? Rzeczywistość zagięła moje oczekiwania. Zdjęcia są tak piękne, że bardziej być nie mogły, wykonane w idealnych momentach, no lepiej bym tego sama nie zrobiła. Dodatkowo przed żmudnym procesem obróbki dostałam cały folder miliona surowych zdjęć, żebym mogła wybrać te idealne- nie było łatwo gdyż chciałam mieć je wszystkie :D. Oczekiwanie na zdjęcia też nie było specjalnie długie, rachu ciachu i mogłam się chwalić każdemu pięknymi fotkami. Szkoda tylko, że Iza wpada na zawody okazjonalnie, namawiam ją za każdym razem, ale siła wyższa nie pozwala na takie dogodności jak zdjęcia z każdych startów od niej :).



Kolejna młoda i szalenie zdolna osóbka, a do tego taka skromna. Tak jak w przypadku Izy ustaliłyśmy wcześniej czego oczekuję i oczekiwania te zostały spełnione w 100%. Dostałam kilka zdjęć w kolażu i wybrałam z nich cztery najbardziej łapiące mnie za serduszko, ale uwierzcie mi wszystkie były równie wspaniałe. Czas oczekiwania krótki, podczas całego procesu czułam się bezpiecznie i wyjątkowo :).



Anię poznałam w 2014 roku na Dog Gamesach rozgrywanych jeszcze na Stegnach i już wtedy wiedziałam, że muszę mieć jakieś zdjęcie Kibsona wykonane przez nią. Od tamtej pory sporo się rozwinęła, więc przy każdej możliwej okazji zagadywałam czy złapie Kibulę podczas jakiejś konkurencji. Niestety musicie wiedzieć, że fotograf startujący z własnym psem nie ma łatwo, musi pilnować zarówno czyjejś kolejności jak i swojej, a w międzyczasie odsikać i rozgrzać psa. Czasem następuje kolizja i tak okazuje się że startujemy zaraz po osobie, która zamawiała u nas zdjęcia przez co niestety musimy odpuścić. W końcu jednak nastał ten dzień i Ania złapała słodką kuleczkę nad hopeczką, no wspaniałe jest to zdjęcie mówię wam ♥. 


Niestety jeszcze nie udało mi się pozyskać od niego zdjęć albowiem Tomek specjalizuje się głównie we freestylach. Mimo to z całego serca polecam do niego uderzać po zdjęcia, nie zawiedziecie się na pewno, widziałam zdjęcia znajomych, widuję te co dodaje na facebooka, czad :D. Właśnie dla nich chcę wystartować z Kibą jeszcze w tym roku we freestylu, pobudka dziwna lecz najważniejsze byle była skuteczna.


Pewnie część z was zdążyła już zauważyć, że ja również obstawiam fotograficznie zawody. Zawsze staram się, żeby osoba zamawiająca zdjęcia była z nich zadowolona, nigdy, ale to nigdy nie sprzedaję fotek w ciemno, klient zawsze najpierw widzi końcowy efekt, a dopiero potem decyduje czy chce je mieć u siebie i mam wrażenie, że to działa :D. Minusem jest to, że czasem trafia się jakiś pseudo sprytny Janusz, który po prostu kradnie zdjęcie ściągając je sobie na telefon czy komputer, a potem udostępnia na blogu, instagramie... Na szczęście takich osób jest coraz mniej, a niektórych da radę naprostować zwracając uwagę :).

Było miło, ale się skończyło. Teraz opowiem wam dwie historie, o których wolałabym zapomnieć, historie o tym że nie zawsze warto ślepo wierzyć, że te piękne zdjęcia z fanpage trafią również do nas. Nazwisk wymieniać nie będę, jeśli ktoś jest bardzo ciekawy mogę powiedzieć w prywatnej wiadomości.

Do zamówienia zdjęć od pierwszej osoby podkusiły mnie piękne obrazki na jej fanpagu, wzdychałam do nich dłuższy czas, a gdy okazało się że będzie obstawiać pierwsze rzędy na Latających Psach długo nie myślałam i do niej napisałam. Umówiłyśmy się na szaloną ilość dwóch fotografii, jedno z Frizgility odbywanego w sobotę i drugie z Throw&Go z niedzieli. Opłaciłam je od razu na miejscu nawet nie myśląc, że może pójść coś nie tak, ale stało się. W sobotę późnym wieczorem dostałam wiadomość, że jednak w niedzielę ta osóbka robić zdjęć nie będzie (sic!), ze stresu zrobiło mi się słabo, bo czy o tej porze można znaleźć jakiegoś fotografa na zastępstwo? Odpowiadam- nie. Po zawodach długo oczekiwałam na to jedno zdjęcie, które rzekomo udało się wykonać, za drugie dostałam zwrot pieniędzy, więc złość chwilowo minęła. Jednak kiedy nareszcie je otrzymałam rozpłakałam się...może to głupie, ale oczekiwałam zdjęcia choć w połowie tak dobrego jak reszta publikowanych z tych zawodów, które żeby było śmieszniej dodała znacznie szybciej niż ja otrzymałam moje. Technicznie zdjęcie złe nie jest, problem w tym że jest wykonane w średnio atrakcyjnym momencie kiedy to Kiba zgubiła dysk biegnąc z powrotem do mnie i gdyby to było jedno z kilku pewnie w jakiś sposób bym je doceniła, ale gdy otrzymujesz takie jedno jedyne zdjęcie z rundy gdzie pies złapał wszystkie dyski to robi się po prostu smutno. Dodając do tego dość wysoką cenę jestem na nie, ryzykować drugi raz nie będę.

Kolejna historia jest dosyć świeża, na ostatnich zawodach żadnego z moich sprawdzonych fotografów miało nie być, więc zamówiłam 10 zdjęć u znajomej, która kilka lat temu już robiła zdjęcia gnomikowi. Niestety jakość tych zdjęć spadła drastycznie i nie mam pojęcia czym to jest spowodowane. Ani nie były uchwycone w fajnych momentach ani obróbka nie powala jeśli takowa była. Zawiodłam się i to bardzo, ale mam nauczkę na przyszłość i będę ostrożniejsza.


A wy kupujecie zdjęcia z zawodów, macie sprawdzonych fotografów? Zachęcam do dzielenia się swoim doświadczeniem w komentarzach :).

3 komentarze:

  1. Bardzo mi miło znaleźć się w tym gronie, zupełnie nie spodziewałam się ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się robi takie zdjęcia to trzeba o tym mówić :D.

      Usuń
  2. Dziękuję Ola, te słowa to miód na moje serduszko, a fotografowanie Kiby to sama przyjemność! :D

    OdpowiedzUsuń