19 maja, 2018

Łamacz ludzkich serc

Matka natura czasami zachowuje się jak podła zdzira, no bo jak można psa nie lubiącego bliskiego kontaktu z ludźmi obdarować tak słodkim opakowaniem i tak niezwykle puszystym białym futerkiem, które tylko prosi o zatopienie w nim swoich dłoni?


Dziś po raz kolejny musiałam powiedzieć nie 4-letniej dziewczynce, która przesłodko się mnie zapytała: Plose pani czy mozna pogłaskać pieseckaaa? Ja w jej wieku nie miałabym tyle odwagi, żeby podejść do obcego człowieka i ni z gruchy ni z pietruchy zapytać się o cokolwiek tym bardziej żal mi było tego dziecka, dziecka pełnego nadziei, którego znowu potraktowałam pokaźną dawką rozczarowania. I tak jest podczas każdego spaceru, dzieci się pytają tym błagalnym wzrokiem, a ja muszę pozostać niewzruszona dla ich i przede wszystkim Kiby dobra. Ale nie zawsze tak było. Kiedyś Kiba próbowała cierpliwie znosić głaskanie przez obcych ludzi, doskonale wiedziałam że nie sprawia jej to frajdy, ale nie umiałam im odmówić. Tak, pies to zdecydowanie nie jest dobro publiczne i gdy ktoś nagle pojawia się niczym ninja z ręką na gnomika głowie mam ochotę zadać mu bolesnego kopniaka z glana w piszczel, ale jeśli się przedtem grzecznie pyta to nie widzę przeciwwskazań czemu miała bym mu na to nie pozwolić. Problem w tym, że Bunia zaczęła je dostrzegać, a po kilku(nastu) akcjach w stolicy z ludźmi typu ninja* przestała się cackać i od razu wyskakuje ze szczekaniem. To właśnie dla jej dobra psychicznego musiałam się przełamać i nauczyć się odmawiać.


Pewnie teraz pomyśleliście sobie o jaki agresor!, ale czy agresywny pies leżałby odprężony w autobusie/ tramwaju/ pociągu w największym natłoku ludzi, takim że żeby móc się wygodnie rozciągnąć musi leżeć na czyichś stopach? Albo czy taki pies pozwoliłby na przechodzenie nad nim setki razy w trakcie 2-godzinnej podróży, bo leży na środku i nie chce mu się ruszyć tyłeczka? Wątpię. Podczas każdej jazdy środkiem komunikacji miejskiej nasłuchuję się jaki ten mój piesek grzeczny, a wystarczy że komuś się zamarzy zatopienie ręki w chmurce czuprynki i cały czar pryska. Staram się ostrzegać jak najszybciej i na ogół ludzie rzeczywiście rozumieją, że Kiba może nie chcieć ich dotyku jednak nadal istnieje rzesza ludzi opornych, którzy są jak najzjadliwsze bakterie...

Doskonale zdaję sobie sprawę, że ciężko się oprzeć pokusie pogłaskania przy takich psach jak Kiba, ale apeluję włączcie myślenie. Pies to tylko zwierzę i może poczuć się zagrożone w miejskiej dżungli, a jeśli tak się stanie podążając za instynktem ma prawo ugryźć, a po co fundować ból sobie i nieprzyjemności innym?

Mądry obrazek autorstwa Pies na urlopie.pl

* człowiek typu ninja- człowiek pojawiający się nagle, niespodziewanie, niezauważenie z dłonią na głowie psa, najczęściej wtedy gdy właściciel jest obładowany bagażami od góry do dołu i ledwie utrzymuje się w autobusie na nogach

2 komentarze:

  1. Bardzo popieram twoje zdanie. Czasem pies wyglądający dość nie pozornie i niegroźnie dla typowego przechodnia gdy z zaskoczenia zostanie dotknięty może zareagować w różny sposób. Jak to mówią, żyj i daj życ innym.

    OdpowiedzUsuń
  2. To prawda z tym odmawianiem dzieciom...ae to mimo wszystko wychowawcze - w życiu każdy powinien oswoić się ze słowem "NIE".
    Najważniejsze, że pies ma w Tobie wsparcie i wie, że przy Tobie jest bezpiecznie :)
    pozdrawiamy
    podopieczni.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń