16 marca, 2018

Przebudzenie 62/62

Ostatnio sporo się u nas działo. Pamiętacie jak narzekałam na znalezienie mieszkania/ pokoju do wynajęcia z psem? W końcu nam się udało i już drugi tydzień spędzamy na nowym :). Co prawda mieszkanie znajduje się dalej od uczelni niż wcześniejsze, ale o dziwo szybciej dojeżdżam stąd niż z Ochoty. Dodatkowym atutem jest to, że właśnie na Pradze Południowej organizowane są największe targi Dog Day! Najbliższe już w ten weekend :D. Co do samego lokum jest najładniejsze z dotąd oglądanych, duże, nowoczesne, standard Ikea, na osiedlu zamkniętym, aż dziwne, że właściciel nie miał problemu z wprowadzeniem się psiaka. Chyba powraca mi wiara w ludzi :). 

Niski parapet idealnym miejscem do wypoczynku

Weekend 3-4 marca spędziłyśmy w Gdańsku na poznawaniu chudych piesków. Trochę się obawiałam samopoczucia Kiby podczas nocowania w niewielkim mieszkaniu z sześcioma psami w tym dwoma borderami, ale była bardzo dzielną suczką, wszyscy wyszli z tego cało, obyło się bez spin i jedynie czasem prezentowała swoje umiejętności wokalne znaczy burknięcia i wzdychanie :). Czas nam bardzo szybko upłynął, ale dzięki temu wyjazdowi upewniłam się, że chudełki to coś co obie kochamy. Z Gdańska wróciłyśmy pociągiem oczywiście z przygodami! Specjalnie szarpnęłam się na droższe bilety Intercity, żeby nie spędzać dziewięciu godzin w trasie. Według rozkładu miałyśmy jechać niecałe cztery godziny czyli optymalnie. Ha ha ha nie wierzcie rozkładom jazdy :D, pociąg rozkraczył się w Iławie na 1,5 godziny, potem staliśmy na polach i na kilku mniejszych stacjach i tym sposobem zamiast dojechać na 23:00 wróciłyśmy do domu o 3:00. Kiba dochodziła do siebie 3 dni, ja do tej pory nie mogę się wyspać ;).

Zima nad morzem to jedna z piękniejszych rzeczy ever 

W międzyczasie również zakończyłyśmy zmagania pod szyldem projektu 62. Poradziłyśmy sobie całkiem nieźle, choć jeszcze sporo mamy do zrobienia przed sezonem. Aport wygląda całkiem fajnie, a najlepsze jest to że działa również przy ruchliwej ulicy i na smyczy, nie spodziewałam się że taka mała rzecz może tak bardzo mnie cieszyć. Z frisbee przypomniałyśmy sobie troszkę elementów, myślę że na dystansówki jesteśmy już gotowe, a z freestylem ruszymy pełną parą jak wiosna na stałe zawita w nasze okolice. Już nie mogę się doczekać pierwszych zawodów, a tu jeszcze miesiąc  niespokojnego oczekiwania :D.


Pod koniec zeszłego tygodnia dotarł do nas statyw typu Gorilla prosto z Chin zamówiony przez aliexpress. Kosztował szalone 27zł, a przyczynił się do powstania kilku (na razie) fajnych wspólnych zdjęć. Jestem zachwycona tym sprzęcikiem, można go ustawiać jak i gdzie się człowiekowi podoba. Tym sposobem najważniejszy punkcik projektu mamy odhaczony ♥ choć lekko spóźniony :).


Jutro jak już wspominałam ruszamy na targi w poszukiwaniach nowych ciekawych produktów. Przede wszystkim liczę na znalezienie fajnych naturalnych gryzaczków na umilenie wieczorów z genetyką, w planach również odwiedziny u znajomych już jako stały punkt programu :D. Planuję napisać tym razem relację z tego wydarzania, jeśli macie jakieś pytania śmiało piszcie na co mam zwrócić uwagę. Do zobaczenia wkrótce :).

4 komentarze:

  1. Ocenisz jak się sprawuje ten statyw? Ja kupiłam jakiś z allegro za jakieś 70zł i jest mega ciężki w wyginaniu... I zastanawiam się właśnie nad Gorillą, bo z tym moim idzie zwariować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oprócz gorilli mam dwa normalnej wielkości statywy: jeden mega ciężki i nieporęczny firmy Benro, a drugi lżejszy firmy Hama i mogę policzyć na palcach ilość wyciągnięcia ich z pokrowców :D. Statyw Gorilla jest przede wszystkim mały, spokojnie można wrzucić go do wypchanego plecaka i w nim nie przeszkadza. Do tego jest bardzo lekki przez co byłam sceptyczna czy utrzyma mojego Nikona ale bezpodstawnie :). Można go wyginać i układać jak się chce, sprawdza się na nierównym podłożu, błoto też mu nie straszne, jak go sobie ustawisz i wyregulujesz tak będzie stał. Bardzo sobie go chwalę :D.

      Usuń
    2. A ciężko jest go powyginać i potem wyprostować? Nad swoim się ogromnie męczę za każdym razem, a o całkowitym wyprostowaniu nóg już mogę sobie pomarzyć..

      Usuń
    3. Nie mam z tym żadnego problemu, czasem trzeba te kuleczki oddzielnie prostować od góry na dół, ale szybko idzie :D.

      Usuń