03 lutego, 2018

Nowy stopień wtajemniczenia

3 stycznia 2018 roku godzina 3:00 dzwoni budzik. Bez problemu wstaję z uśmiechem na twarzy rześka i wyspana wszak spałam całe cztery godziny. Pakuję do plecaka przygotowane akcesoria: aparat, kamerkę, klatkę, piłkę, szarpaczki, smakołyki, w międzyczasie dorzucam też butelkę wody. Po upewnieniu się, że wszystko jest na miejscu jem szybkie śniadanie, ubieram się, myję zęby, a to wszystko po to, żeby o godzinie 4:20 być już w drodze. Gdzie? Na trening agility oczywiście! Z hali można korzystać tylko rano i późnym wieczorem, w tej sytuacji wybór był prosty.


Jak bardzo trzeba mieć nie po kolei w głowie, żeby podczas trwającej sesji zrywać się w środku nocy i pędzić 100 km aby przez 1,5 godziny móc trochę pobiegać? Trudne pytanie, to chyba po prostu kolejny stopień wtajemniczenia kynologicznego czy coś takiego.

Od ostatniego treningu minęło pół roku i straszliwie to odczułam. Miałam ogromny problem z zapamiętaniem torku, wypracowane na obozie zmiany tak trochę umarły śmiercią naturalną, do tego wyjątkowo szybko wypluwałam płuca ze zmęczenia, ale czego się nie robi dla frajdy pieska, który tak bardzo się cieszy kiedy choć chwilę biegamy razem. Tenże piesek zwany Bunią był poza tym bardzo niegrzeczny, bo chciał pożreć biedne niczemu nie winne borderki, zaniuchiwał się  i co mnie rozwaliło na łopatki zamiast tunelu chciała robić slalom, co z tego że już dawno go nie ćwiczyła i swoją edukację zakończyła na czterech czy pięciu tyczkach przecież terrier potrafi! :D Z plusów ładnie się wysyłała, miała fajne tempo i po początkowej utracie mózgu i próbie pożarcia borderka po raz wtóry nie próbowała choć kusiło, oj kusiło. Na sam koniec na halę wszedł koń, który nie wywołał w Kibie żadnej reakcji- nieparzystokopytne naszymi przyjaciółmi ♥.

Mistrzostw świata nie zdobędziemy, ale gdy tylko nadarzy się okazja do poćwiczenia na pewno z niej skorzystam choćbym miała zaliczyć kolejną pobudkę w środku nocy, a to wszystko dla widoku tego radosnego biszkoptowego ogonka :).

                       

1 komentarz:

  1. W pewnym sensie rozumiem, ale i tak podziwiam poświęcenie! :D Bardzo fajna ta hala.

    OdpowiedzUsuń