15 czerwca, 2017

Rogacz w futerku

Nie każdy trening jest idealny, bo nawet idealne pieski co jakiś czas muszą pokazać swoje skrzętnie ukrywane różki :). Jednak to, że trening nie do końca poszedł po mojej myśli nie czyni go porażką, a jest kolejnym krokiem do lepszej współpracy. Dzisiaj mowa o naszych ostatnich agilitkach, na których byłyśmy w środę 7 czerwca.
Zawitałyśmy na torku z zamysłem przebiegnięcia całości oraz poćwiczenia niezależnego wysyłania do przeszkód. Jeszcze nic nie zaczęłyśmy, a Kiba zwiała poszczekać sobie na panie, które pracowały na polu daleko za ogrodzeniem. Kiedyś bym się załamała i odpuściła, ale zdążyłam już się nauczyć, że nie wolno się poddawać, dlatego szarpak zamieniłam na piszczącą piłeczkę i udało się, odzyskałam zainteresowanie :). Pierwsze przeszkody pokonałyśmy bez problemów lecz wraz z ilością pokonanych hopeczek rosła także Kiby prędkość. Rakieta odpaliła turbodoładowanie pod ogonem i pruje hen do przodu, a ja nie nadążam nawet pomyśleć o następnej przeszkodzie już nie mówiąc o zrobieniu jakiejkolwiek zmiany. Torek nie był trudny, ale ukończyłyśmy go dopiero w kilku częściach, szybkość Kiby mnie przytłoczyła, czasem to ona poczuła zew zapaszków. Jeszcze długa droga przed nami.
Pod koniec dnia zajęłyśmy się podkładaniem komendy pod ciasny zakręt na prawym skrzydle oraz wprowadzeniem 'przód' na niezależne biegnięcie naprzód. Całkiem fajnie to Kibuli wychodziło, a najbardziej jestem dumna z przebiegnięcia dłuugiej prostej składającej się z (chyba) pięciu stacjonat, gdzie każda była ustawiona pod innym kątem. Wymagało to umiejętności wyszukiwania hopeczek, którą rzekomo blondyna posiada. Po kilku powtórzeniach już bardzo fajnie odrywała się ode mnie i biegła całkowicie samodzielnie. Dumna jestem z tego bardzo :D.
A poza torkiem Kiba była ogromną zołzą w szczególności do borderków Ewy, nie umiała przejść obojętnie obok ich klatki tak korciło do pyskówki. Zastanawia mnie od czego to zależy, że czasami bc kocha, a czasami ma mordercze zapędy, pełnia księżyca tak na nią działa czy co? ;)

4 komentarze:

  1. Moja sunia też mnie wyprzedzała! I oprócz tego zamiast do tunelu wskoczyła na :D Podoba mi się blog, zostaje! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Och, może chmurki jej mówiły, że dzisiaj jest dzień na pyskówki? Wiadomo jak to jest z dziewczynkami, humor bardzo zmienny, a nawet takie chmurki mogą być bardzo dobrym powodem do zmiany nastroju. Życzymy powodzenia i samych sukcesów jak i zapraszamy do siebie! ^^

    http://flerekmorelek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Z doświadczenia psiej agresorki powiem, że bardzo często zależy od poziomu zmęczenia egzemplarza :P Ruby im bardziej zmęczona, tym bardziej nieznośna się robi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas na odwrót, zmęczona Kiba to milutka Kiba :D, a na treningu miała dużo skumulowanej energii.

      Usuń