24 maja, 2017

Treningowe zawody Agility Trial

W niedzielę zaliczyłyśmy nasz agilitowy debiut na treningowych zawodach Agility Trial w Dąbrówce pod Lublinem. Startowałyśmy w zerówce i w tuneliadzie, a sędziowała nas Kaja Bukowska.
Miałyśmy sporo szczęścia i na zerówkowe przebiegi przypadła niska temperatura. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że było zimno. Wyobraźcie sobie, że chodziłam w bluzie i wcale nie byłam odosobnionym przypadkiem.
Zapoznanie z torem Jumpingu I przebiegło bezproblemowo. Bałam się, że będę miała problem z zapamiętaniem lecz był na tyle prosty, że dałam radę. Kiedy weszłam na tor zaczęło się. Kiba wykazywała się własną inwencją twórczą, skakała co chciała i kiedy chciała, czasami nawet zaliczała tą samą hopkę kilka razy, bo kto bogatemu zabroni. Milion razy ją poprawiałam i ostatecznie dostałyśmy naszego pierwszego DISa w życiu, ach będzie co wspominać :). Szaleństwo Kiby tłumaczę tym, że nie widziała toru ponad miesiąc i miała prawo się podekscytować.
Nie minęło zbyt wiele czasu i zaczął się Jumping II. Torek bardzo przystępny i jednocześnie ciekawy. Tutaj już Kiba była wspaniałym pieseczkiem. Ładnie podążała tam, gdzie ją kierowałam, miała fajne tempo, byłoby idealnie gdyby nie jeden zwodniczy tunel, który to Kiba wyminęła bokiem podobnie jak to się stało ze skokiem w dal. Pomimo dość szybkiej poprawki otrzymałyśmy drugiego DISa :D.
Następny bieg to Agility Zero, w którym miałam nie startować, ale korzystając z okazji, że zapomniano mnie skreślić stwierdziłam, że przebiegniemy własny miktorek po czym solidnie nagrodzę Kibę. Niestety gnomik nie podzielał mojego pomysłu i zaraz po rozpoczęciu zawąchał się, a następnie zwiał do piesków. Przerwałam bieg, bo i tak nic by z tego nie było. Będąc blisko klatki Kiba z impetem się do niej załadowała nieproszona czym zdradziła swoje zmęczenie.
Pod koniec zawodów odbyła się Tuneliada. Zarówno psy jak i ludzie byli już wykończeni, do tego doszło ostre słońce i upał. Bałam się, ze znowu powtórzy się akcja z ucieczką, więc zaopatrzyłam się w śmierdzącą kurzą łapkę. Tak jak myślałam zaangażowanie wróciło, ale w głowie była tylko kurza łapka i chęć jej dorwania :D. Kibulec skakał wesoły przez tunele, ja zgubiłam się w środku torku, bo coś numery mi się nie zgadzały. Zrobiłyśmy 5 błędów w ponad minutę, ale tym razem obyło się bez DISa. Zajęłyśmy 13 miejsce na 17 psiaków :D.
Takiego debiutu się totalnie nie spodziewałam, ale jak to mówią pierwsze koty za płoty. Pomimo wszystko duma mnie rozpiera, że Kibie nie przeszkadzały podczas biegu ujadające pieski i temperatura. Ponadto pokazała, że umie biegać, a nie wlec się smętnie po torze. Gołym okiem widać było, że kocha agility całym serduszkiem i wierzę, że następnym razem pójdzie nam o niebo lepiej. Dodatkowo po raz pierwszy miała okazję skakać przez skok w dal i murek i świetnie sobie poradziła z nową sytuacją. Wniosek z zawodów wysuwa się tylko jeden, musimy częściej jeździć na treningi :).
Za zdjęcia dziękuję Oli Zalewskiej, Wanesie Cyc, Magdalenie Bodnar i Julicie.

2 komentarze:

  1. Ważne, że macie debiut za sobą! :D Teraz będzie co raz lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwszy raz zawsze najgorszy, teraz może byc tylko lepiej! Życze powodzenia!

    OdpowiedzUsuń