26 listopada, 2016

Test Trixie Push to Mute Ball

Moje psy darzą piłeczki miłością przeogromną, dlatego bardzo ucieszyłam się kiedy od Fera.pl dostałyśmy do testowania aż dwie sztuki Trixie Push to Mute Ball. Wcześniej firma Trixie kojarzyła mi się z nietrwałymi zabawkami, które można dostać w pierwszym lepszym sklepie zoologicznym, lecz po tych testach moje zdanie uległo diametralnej zmianie.

Trochę danych o zabawce 
Piłka ma średnicę 7,5cm i występuje tylko w jednym rozmiarze. Całkowita długość zabawki to 22cm z czego na rączkę przypada 14,5cm. 
Posiada głośną piszczałkę z możliwością wyłączenia. W praktyce oznacza to, że sami możemy decydować czy w danej chwili chcemy mieć piszczącą piłkę czy cichą wersję. Mechanizm ten działa dzięki zawleczce, do której przyczepiony jest uchwyt. Żeby wyciszyć piłkę należy wepchnąć zawleczkę do środka piłki, natomiast aby uaktywnić piszczałkę wystarczy tylko pociągnąć za sznurek i gotowe. Brzmi prosto? Niestety nie do końca takie jest, aby wepchnąć zawleczkę do środka piłki trzeba się nieźle natrudzić szczególnie na początku kiedy piłka nie jest jeszcze tak wyrobiona, potem idzie troszkę lżej- w końcu praktyka czyni mistrza :).

Zabawka wykonana jest z lekko przezroczystego tworzywa, na swojej powierzchni posiada liczne wypustki, na części niebieskiej są to pęcherzyki, a na pomarańczowej kwadraciki, dzięki temu chwyt zabawki jest pewniejszy, a doznania ciekawsze. Nylonowa rączka zapewnia uniknięcie noszenia brudnej piłki, wzmacnia rzut i w wersji dla piesków, które szanują zabawki może służyć do szarpania. Przy tym ostatnim jest jeszcze jeden mały kruczek- przy złapaniu za piłkę przez psa o mocnych szczękach rączka potrafi zostać w ręku (testowane na aussiku) :). 


Czyszczenie
Piłka jest banalnie prosta w utrzymaniu czystości, wystarczy przepłukać ją pod bieżącą wodą i całe błotko schodzi w kilka sekund. Przy tym jedynie trzeba uważać, żeby woda nie dostała się do środka, bo wtedy pozostaje wyjąć rączkę (a umocowanie jej z powrotem proste nie jest) i poczekać do wyschnięcia. Przeprowadziłam również wodne testy domowe- ta piłka pływa! :D


Wytrzymałość
Oceniam na piątkę z plusem, brak zarysowań, dziur i wystających nitek. Jak dotąd wszystko jest na swoim pierwotnym miejscu i myślę, że długo tam pozostanie :). Piszczałka jak i cały mechanizm działa bez zarzutu.


Zabawa
Kiba z reguły bawi się wszystkimi zabawkami, ale czasami zdarzają się takie, które sprawiają, że gnomik zamienia się w pracocholika i etatowego łapacza piłek pracującego non stop na pełnych obrotach. Taką zabawką jest właśnie ta piłka :). Idealne połączenie piszczałki i szarpaka wznosi jej motywację na najwyższy poziom przy czym mózg nie odpływa w krainę tęczy i jednorożców. Bardzo cieszę się, że mogłyśmy ją przetestować i dzięki temu zyskałam kolejną zabawkę do pracy w arcytrudnych warunkach. 
Natomiast Chersi jak na typowego piłeczkowego świra twierdzi, że to tak samo super piłka jak każda inna (piłką może też być jabłko lub kamień), najważniejsze że jest okrągła, ale trochę szkoda, że nie da się jej zjeść :D.
Reasumując z czystym sercem polecamy tą zabaweczkę, idealnie dopełniła nasze zbiory które pierwszy raz zobaczyły takie combo w jednej piłce. Ciekawostką jest, że z tej serii można dorwać jeszcze piłkę rugby i patyk o tych samych właściwościach.


Podsumowanie:
+ mechanizm 'push to mute' działa bez zarzutu
+ ciekawa faktura
+ nylonowa rączka wydłuża odległość rzutu
+ zminimalizowany kontakt z brudną piłką
+ prosta w utrzymaniu czystości
+ unosi się na wodzie
+ rączka nie parzy w ręce
+ wytrzymała
+/- cena
- występuje tylko w jednym rozmiarze
- ciężko jest wcisnąć zawleczkę do środka piłki
- podczas szarpania z silnym psem uchwyt pozostaje w ręku

Cena Trixie Push to Mute Ball waha się od 36 do 45zł. Na dzień dzisiejszy najtaniej dostaniemy ją w sklepie fera.pl: klik

8 komentarzy:

  1. Przy najbliższej okazji na pewno się skusimy :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajna ta zabawka :) Nie słyszałam o niej zbyt wiele, pierwszy raz widzę jej recenzję i wydaje się być fajna. Widać, że Kiba bardzo ją lubi :D
    smallshaggy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo podoba mi się ta zabawka. Fajnie, że ma możliwość wyłączenia piszczałki.
    Wygląd bloga jest przepiękny! <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwszy raz widzę tą zabawkę początkowo myślałam, że jest innej firmy, a tu proszę Trixie. też zazwyczaj mi się ta firma kojarzyła z zabawkami, akcesoriami słabej odporności na psie zęby. A tu proszę taka odmiana. Fajnie, że zaczyna stanowić większą konkurencję dla innych klasowych firm. :)
    Pozdrawiamy! | Biscuit Life

    OdpowiedzUsuń
  5. Wygląda kusząco, nawet te kolory mnie przekonują. Ale właśnie co do rączki, moje psy szarpią się mocno i zaciekle, po czym jak się z nimi czasem ganiam, uciekam to nawet wtedy potrafią dziwy robić z szarpakami, piłkami i innymi psimi zabaweczkami.
    Pozdrawiam ! :)
    http://czekoladowy-team.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda, że sa tylko w jednym rozmiarze, bo miałam ochote na te piłke lub inna zabawkę z tej seri :/ Pozdrawiamy tajgaowczarekmazowieckikelpie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Szkoda, że tylko w jednym rozmiarze, bo wolałabym coś mniejszego. :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajna, ale u nas by raczej nie przetrwała :(
    A poza tym zakochałam się w waszym nowym nagłówku <3

    OdpowiedzUsuń