23 października, 2016

Test: Ciastka Meat Hit Joint Care

Jakiś czas temu nawiązałam współpracę z Fera.pl, więc będę miała sporo okazji do przetestowania fajnych rzeczy :). Na pierwszy rzut poszły ciasteczka Meat Hit Joint Care


To co w pierwszym momencie mnie w nich zauroczyło to przepiękne kartonowe pudełko z naszkicowanym Dogiem de Bordeaux. Piękno tkwi w prostocie, a ja osobiście jakoś nie przepadam za plastikiem, więc na wstępie duży plus za wygląd. Opakowanie jest także bardzo czytelne, bez problemu odnajdziemy skład w języku polskim, a oprócz tego są informacje na temat sposobu wypiekania smaczków oraz tabelka z rozkładem dawki dziennej przypadającej na masę ciała.
Po otwarciu pudełka Meat Hit kolejny raz pozytywnie mnie zaskoczyły. Smakołyki znajdują się w plastikowym woreczku z zamknięciem strunowym, dzięki czemu aromat nigdzie nam nie ma prawa uciec i dłużej zachowamy świeżość produktu.


Pierwsze moje skojarzenie na widok smaczków to mini kawałeczki pizzy. Mają one długość około 3cm, czyli są duże i ciężko je wykorzystać na treningu obi kiedy jednak nie chcę, żeby Kiba się rozpraszała długim ciamkaniem, ale do nauki sztuczek czemu nie :). Można je dodatkowo dzielić pomimo że są twarde, przeważnie udaje mi się zrobić z nich trzy mniejsze ciasteczka, ale oczywiście należy się pogodzić z tym, że się kruszą.


Skład naszej wersji o smaku jagnięciny przedstawia się następująco:
świeże mięso jagnięce (22%), dehydratyzowane mięso jagnięce (22%), tapioka, ziemniaki Burbank, melasa trzcinowa, włókno grochu, nasiona lnu, rozmaryn
Jest dobrze, można rzec bardzo dobrze. Dużo mięska, chociaż po usunięciu wody z tego świeżego otrzymamy mniej niż na opakowaniu, gdzie pięknie widnieje liczba 44%. Brak mąki, a zamiast niej ziemniaczki pycha :). Nic dziwnego, że zarówno Kiba jak i Chersi je pokochały i o ile u Czeni to normalka bo jest wszystkożerna to Kiba mnie mocno zaskoczyła. Nie spodziewałam się, że takie niby zwykłe ciastka będą w stanie dorównać suszonemu mięsku- a jednak! Dzięki nim nareszcie gnomik załapał stanie na tylnych łapkach, a próbowałam ją tego nauczyć od baaardzo dawna- proszę o fanfary :D.

Meat Hit potrafią zdziałać cuda :D

Ciastka występują w dwóch kategoriach wagowych: 454g czyli tą którą mamy my oraz mniejszej 110g. Oprócz tego występują w czterech smakach:

Joint Care (jagnięcina)
Vigor (kurczak)
Dental Care (indyk + kurczak)
Skin and Coat (dorsz + śledź)

Cena to 23zł za dużą paczkę i 12zł za małą, co przy dużej wydajności smakołyków jest niewielkim ubytkiem dla portfela.


Podsumowanie:
+ smaczne, psiaki nie mogą się im oprzeć :)
+ dobry skład- dużo mięska i brak niepotrzebnych konserwantów i barwników
+ rzekomo wspomagają psi organizm chociaż to najtrudniej stwierdzić
+ szczelne opakowanie dzięki zamknięciu strunowemu
+ duży wybór smaków oraz dwie kategorie wagowe
+ duża wydajność
+ cena
- wielkość
- przy łamaniu kruszą się

Myślę, że od teraz te ciastka będą częściej u nas gościć. Idealnie się sprawdzają jako nagródki przy odwoływaniu od rowerzystów czy piesków, a nie brudzą rąk tak jak sucha karma.
Jeżeli zainteresowały Was te smakołyki to można je kupić m.in tutaj.

A wasze psiaki próbowały już ciastek Meat Hit? 
Ciekawi mnie ich reakcja czy wszystkim smakowało czy może na sali jednak trafił się jakiś niejadek? 

4 komentarze:

  1. Widziałam je u nas w zoologicznym, od początku mnie kusiły ale tak na prawdę nie wiedziałam, co zastanę w środku. Teraz przy najbliższym wypadzie na psie zakupy mam w planach kupić je na próbę :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Faktycznie opakowanie mają świetne :D Od dłuższego czasu są na mojej liście zakupów, ale jeszcze nie udało się ich zakupić :P

    OdpowiedzUsuń
  3. My próbowaliśmy tych na stawy. Psy zachwycone:-) Ja mniej bo jednak cena trochę wysoka ale od czasu do czasu warto sprawić przyjemność psiakom:-) udanego weekendu!

    OdpowiedzUsuń
  4. Przypadkiem wpadłam na ten blog i muszę powiedzieć,że jest świetny! :) My jeszcze nie próbowaliśmy ich,ale myślę że się skuszę by je zakupić :) Pozdrawiam!
    ironniesamowitypies.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń