09 września, 2016

Latające Psy Warszawa 2016

W sobotę 3 września ciut po 6 wsiadłyśmy z Kibą do pociągu i ruszyłyśmy na Pola Mokotowskie podziwiać frisbowe zmagania zawodników Latających Psów.
Miał być nasz debiut w ThrowNGo, kolejne spełnione marzenie, ale los chciał inaczej... W piątek Kiba nabawiła się kontuzji tylnej lewej łapki, nadal nie bardzo wiem co jest tego przyczyną, podejrzewam że podczas mojej nieobecności wściekała się na podwórku z Chersi i niefortunnie na nią skoczyła. Jeszcze tego samego dnia wysłałam rezygnację i modliłam się o to żeby do rana młodej się polepszyło. Następnego dnia gomik mnie zaskoczył swoją żywotnością i typowym dla niej świrem, po boliłapce nie było śladu, ale moje czujne oko zauważyło że podczas kładzenia się trochę ją oszczędzała. Już jest dobrze, mam nadzieję że kontuzja nie powróci, dla pewności zawiesiłam frisbee i piłeczki do odwołania. Stwierdziłam, że skoro łapka nie boli to lepiej będzie jak Kiba pojedzie ze mną do Warszawy. Koło 9 byłyśmy już na miejscu, w metrze przeżyłam chwilę grozy- gnomik stwierdził że schody ruchome są straszne pomimo tego że nie pierwszy raz nimi jechała. Z przygodami w końcu dotarłyśmy na miejsce, znalazłyśmy namiot Poli (dziękuję :)), ulokowałyśmy tam klateczkę i swoje rzeczy i ruszyłyśmy oglądać Dog Diving. Pod koniec zostawiłam K w klateczce i poszłam na sesję szczeniaka goldena
Freestyle L1 mnie ominęły, wróciłam dopiero na ThrowNGo, serce mi pękało za każdym razem gdy startował ktoś znajomy i przypominałam sobie, że też mogłam tam stać, ale rezygnacja to była jedyna słuszna decyzja. Kto wie może za rok już nie będzie żadnych przeciwwskazań, a do tego czasu dopracujemy szybki aport do ręki :).
Nasza ekipa: od lewej Max, Ray, Kiba i Kokunia
Nadal nie mogę wyjść z podziwu jak pięknie młoda ogarniała całą sytuację. Grzecznie leżała w klatce z Rayem, trzymała zostawanie podczas gdy obok niej przebiegały psiaki, skupiała się na mnie, dawała się miziać wszystkim ludziom i cały czas była bardzo radosna.
Oczywiście nie obyło się bez spotkania starych znajomych i poznania nowych. Momentami miałam wrażenie że przede mną stoi cała psia blogosfera :D.
To był wspaniały dzień, przywiozłam mnóstwo zdjęć nad którymi do dziś pracuję, urządziłam pogawędki ze starymi znajomymi, poznałam w końcu Speedy Ani i Kiwi Niny. Występy Paco Lobo i Asi Korbal oglądałam z zapartym tchem, również inne freestyle były na bardzo wysokim poziomie. Żałuję że nie mogłam być w niedzielę, ale za rok mam zamiar to odrobić :).


5 komentarzy:

  1. Szkoda, że nie wystartowałyście, ale wiadomo - zdrowie psa najważniejsze. Powodzenia ze startem w przyszłym roku :D
    Pozdrawiam
    http://turboflyteam.wixsite.com/turboflyteam

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzymamy kciuki za przyszły rok i zdrowe Kibowe łapki.
    Śliczne zdjęcia :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Nas nie było z powodu tego, że 1) nie miałam czasu na przygotowania (praca, praca) 2) choroba mnie dopadła, to już chyba tradycja ;)
    Mam nadzieję, że boliłapka już nie boli i zmierzymy się za rok ;)
    PS oglądałam transmisję na żywo - dobra rzecz!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja no cóż debiut na LP, planuję dopiero za około dwa lata, kiedy szczyl w ogóle będzie mógł oficjalnie podnieść tyłek po dekla ;) Szkoda, że nie wystartowałyście, ale zapewne macie juz sprecyzowane plany. O tak! Oglądałam na żywo, i poziom w Warszawie to było coś! Asia dała z siebie wszystko jak zawsze, co teraz jeszcze potwierdził ostatni debiut! Paco Labo i inne zagraniczne gwiazdy od free również wzniosły trochę "świeżosći".

    OdpowiedzUsuń
  5. Super ! Liczymy na debiut twój w LP i nie możemy się doczekać. Wspaniali ludzie, wspaniałe psy i mamy nadzieje się kiedyś wybrać.

    OdpowiedzUsuń