18 sierpnia, 2016

Top 5 ulubionych piłek wg. Kiby

Zarówno Kiba jak i Chersi szaleją na punkcie piłek, są to zabawki number one, do których nigdy nie musiałam ich przekonywać. Podejrzewam, że to skutek bardzo silnego instynktu pogoni, który w ten sposób może być po części zaspokojony. Gorzej było żeby zmusić dziewczyny do przyniesienia piłki, bo tego w pakiecie nie dostały, ale dziś nie o tym. Dzisiaj chciałabym wam przedstawić ulubione piłki Kiby, bo gnomik w przeciwieństwie do Chersi wyraźnie faworyzuje niektóre z nich. Kiba dzieli piłki na te fajne i na super hiper ekstra, te drugie zabieram w ekstremalne miejsca, żeby miała motywację do roboty i nie zrobiła mnie w balona :).
1. Na miejscu pierwszym niezmiennie od kilku lat plasuje się Kong AirDog Squeaker Ball!
Z pozoru zwykła tenisowa piłka, ale ma dwie właściwości dzięki którym tworzy efekt WOW. Pierwsza z nich to piszczałka: mocna, wkurzająca dla gatunku człowiek, ale ukochana przez pieski i co najważniejsze nie ginie śmiercią naturalną po pierwszym rzucie (ani po setnym w naszym przypadku). Drugą właściwością jest miękkość piłki, łatwo się poddaje psiej paszczy, co możecie zobaczyć na powyższym zdjęciu. Piłka ma też swoje wady: szybko się brudzi, nasiąka śliną, napisy się ścierają, ale przy swojej kosmicznej cenie 5zł szkoda nie mieć jej w swoim arsenale :).
2. Chuckit Ultra Squeaker
Zabawka jest wykonana z miękkiej gumy miłej dla psiego pyszczka, ma też chropowatą fakturę, która zapobiega wyślizgiwaniu się piłki. Dodatkowo na początku super piszczy, potem w większości przypadków piszczałka odpada i staje się wolnym elektronem milknąc na wieki- u nas oderwała się po jakimś tygodniu. Dużym atutem jest na pewno jej odbijalność od podłoża i to że można ją zgniatać do woli.
3. JW Pet Arachnoid Ball
Przypadkowo trafiła do mojego koszyka, po dojściu paczki spowodowała wielkie rozczarowanie, ponieważ okazało się że składa się głównie z plastiku (miłego ale jednak) obleczonego niewielką ilością siateczki z gumy. Rzuciłam ją Kibie na pożarcie i okazało się że to super motywator. Piszczy, na upartego można się próbować nią troszkę szarpać.
4. Jolly Jumper Ball
Wytrzymała, sprężysta i wysoko się odbija na wszystkie strony świata. Dodatkowo do środka można wrzucić mniejsze smaczki i posłużyć się nią jako kulą smakulą. Łatwa do wyczyszczenia, a i tak niespecjalnie się brudzi.
5. Planet Dog Orbee- Tuff Cosmos RINGO
Moja faworytka, królowa wśród piłek- Kiba ma trochę inne zdanie i woli nadal tenisówkę ;). Pięknie pachnie miętą, wysoko się odbija, daleko lata, ponoć pływa w wodzie (ale szkoda wrzucać) i najważniejsze jest bardzo mięciutka! Ale taka bardzo bardzo, nawet dziecko jest w stanie ją całkowicie zgnieść. Łatwa w utrzymaniu czystości chociaż obłazi strasznie w pyłki. Bardzo wytrzymała, nie widać na niej śladów zębów ale napis ringo już powoli u nas zanika.

Podsumowując przepis na najlepszą piłkę świata jest bardzo prosty, musi mieć fajną długowieczną piszczałkę, składać się z miłego materiału, wysoko się odbijać i być super gniotkiem. Wydawałoby się że łatwo sprostać tym wymaganiom, ale niestety poszukiwania bywają ciężkie. Ewentualnie można mieć psa takiego jak Chersi, dla którego każda zabawka o wyglądzie piłki będzie tą najlepszą i jedyną. (PS: Czesiowy zaginiony-znaleziony brat szuka domciu)

11 komentarzy:

  1. U nas chyba no 1 jest węgielek ewentualnie tug'n toss na równi z piszczących chuckitem. Ale tak na prawdę to każda piłka dostaje +10 do fajności jak jest w wodzie i da się ją wyciągnąć (nadal szkoda mi wrzucić likera :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śmiało wrzucaj likera do wody, idealnie nadaje się do aportowania z niej i nawet jełopa Kiba, która ma problem z wyławianiem piłek zawsze go przynosi. A co do węgielka jest od dawna na mojej liście łącznie z milionem planetek tylko zawsze tak jakoś szkoda mi wydać 50zł na piłkę ;).

      Usuń
    2. Tylko, że rude jedną zabawkę wyłowi, drugą nie, a trzecią tylko dwa razy więc to 'będę musiała skakać czy nie będę musiała ?' ;)
      Węgielek jest prześwietny chociaż do wody drugi raz go nie wezmę. Oprócz tego piłka do wszystkiego.

      Usuń
  2. Jedyny nasz faworyt z tej listy to piszczący Chuckit! Poza nim planetka też jest fajna, ale szału nie robi. Najlepsiejszą, najfajniejszą i och, ach piłką jest u nas zwykły, piszczący okrąglak z Chińczyka za 5 zł.
    I po co wydawać moje pieniążki na drogie zabawki, skoro pieseły tak bardzo szanują nasz wspólny budżet? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas chwilowo furrorę robił tani piłkosłonik, ale szybko poległ, a tymi zabawkami można się cieszyć zdecydowanie dłużej :).

      Usuń
  3. Z Waszej listy wysoko był u nas piszczący Kong, ale odkąd wszystkie trzy straciły życie nie mogę się zmotywować, żeby je odkupić ;) Za to ChuckIt to jakieś koszmarne rozczarowanie, piszczałka padła po pierwszym rzucie...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawy zestaw ulubionych piłek :D u nas mimo różnych różnistych, zawsze na pierwszym miejscu jest ażurka. Może dlatego, że wiele z nich długo nie pożyły? Kto wie.

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie triumfy nieprzerwanie święcą Crackle Ball z nóżkami, za które mój zabawkowy pies da się pokroić oraz najzwyklejszy ażurek, którym fantastycznie się szarpie. Ostatnio miałam też okazję macać Tuff Cosmos Ringo i strasznie mi się spodobała, z tym, że wolałabym ją raczej na szarpaczku niż luzem.

    OdpowiedzUsuń
  6. To podobnie jak u nas - Tosia też kocha wszystkie piłki, ale tylko niektóre zasługują na miano tych najlepszych (również jest to piszczący chuckit! i tenisowa z konga), a dla Tropka każda zabawka jest czymś najgenialniejszym na świecie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. 5. kusi ale moja dłoń bacznie trzyma się za kieszeń.. :D
    Ponadto nie wiem, czy nie byłaby za duża dla mojego pierdzibączka, skoro Palnetka S jest ,,na styk''.

    OdpowiedzUsuń
  8. oo tenisowe kongi to nasz numer 1 ;)

    OdpowiedzUsuń