16 czerwca, 2016

Bo już robiło się nudno...

Długo się nie odzywałam, ponieważ szkoła wycisnęła ze mnie ostatnie soki- na szczęście została już ostatnia prosta i wakacje. W dniu zakończeniu roku szkolnego wybywamy z Kibą nad morze, gdzie mam nadzieję odstresuję się, odpocznę i będę mogła napawać się pięknymi widoczkami. Ale dzisiaj nie do końca o tym. Dzisiaj chciałabym trochę się pożalić i sobie poględzić.

Ostatnio znowu przechodzimy regres. Co prawda rowery przestały wzbudzać w niej chęć pogoni i coraz częściej Kiba sama się pilnuje tak teraz obcy ludzie stali się straszni. Strach ten wywołał mój wujek który po pijaku na nią nakrzyczał i podniósł za obrożę, efektem tego gdy ktoś kogo dobrze nie zna znienacka ją złapie w okolicach obroży K zaczyna warczeć. Co gorsza nie mam pomysłu jak to odkręcić i żałuję, że nie zapobiegłam temu... Od teraz na wieś będę zabierała ze sobą klatkę, żeby gnomik nie musiał się stresować dziećmi, których zawsze jest tam pełno. A oprócz tego spróbuję nakłonić chociaż część rodzinki do dawania Kibie mięska jak będzie żebrała, strasznie to niewychowawcze, ale od dłuższego czasu obserwuję, że to jedyna droga do jej serduszka. Tak trafili tam dziadkowie, moja chrzestna, siostra cioteczna i niektóre znajome- oby zadziałało. A na spacerach w końcu muszę się spiąć, nosić kilogramy smaków w saszetce i oduczyć prób witania się z każdym psem, powoli mnie to zaczyna irytować.

Z pozytywów w końcu ruszyłyśmy z pacaniem. Znalazłam w końcu przedmiot o idealnej wysokości- pufa z biedronki! Gdy po paru seriach zabieram pufę, młoda wykonuje pięknego paca na podłodze. Jeszcze daleka droga przed nami, ale jest już światełko w tunelu. Trzymanie koziołka też coraz piękniej wychodzi, a i aport jako tako już jest, chociaż brakuje temu radosnego wyrazu. Jak dla mnie najgorsze ćwiczenie w obi, przynajmniej podczas pracy z gnomikiem :D.

Jeśli znacie jakieś sposoby na przekonanie psa, że nie trzeba się bać ludzi to chętnie posłucham czy to w komentarzach czy na mailu (olla125@gmail.com). Może akurat podczas rozmowy wpadnie mi magiczna myśl, co mam dalej robić.

11 komentarzy:

  1. Dla mniraca nad aportem formalnym to był koszmar, ale jak go teraz mamy zrobionego to stał się ulubionym ćwiczeniem Soni :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie najgorsze są zmiany pozycji na odległość... nienawidzę tego ćwiczyć i nam przez to nie wychodzi.

      Usuń
    2. U nas jest ten problem, że Kiba nienawidzi trzymać w mordce tworzyw jak drewno, metal, bawełna itd. Paraliżuje ją to, ale wypracujemy :D.

      Usuń
  2. Może najpierw wtrącę swoje 5 groszy na temat pac, co to, to nie, nie przy mnie, pacanie jedna z najlepszych pozycji w obi ;) Ale zgodzę się, że to wszystko zależy od psa. U mojej suki cały czas dążymy do szybkiego pac, ale nie z siadu lecz ze stania, idzie dobrze ale nadal pracujemy, a tym czym na tą chwilę jest dla nas najgorszym to długi łańcuch w obi, bez nagrody.
    Jeśli chodzi o zachowanie w stosunku do ludzi. Pierwsze co bym zrobiła, nie dopuszczała do sytuacji w których Kiba mogłaby pokazać zęby. Jeśli spalasz miskę, to pójdzie raczej gładko. Najpierw spróbuj sama, weź to co najlepsze, parówki, drób itd. Chwyt za obrożę ( na początek krótki ) i od razu nagroda ale najlepiej prowadź do efektu wyciszenia. Potem stopniowo trzymaj dłużej za obrożę, i nagradzaj, dopiero na końcu zaczęłabym wprowadzać nowe, spokojne osoby i powtarzała łańcuch. Sama musiałam uporać się z podobnym problemem u szczeniaka którego wychowywałam dla przyszłych właścicieli do sportu, tyle że jego problemem była lękliwość bez "efektu agresji". O trzymaniu za obrożę i zbliżaniu ręki do głowy nie było mowy, dopóki nie zaczęłam stopniowo wprowadzać powyższego łańcucha.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze stania Kiba nie nie ma problemu z pacem, robi szybko, ładnie- składa się niczym scyzoryk :D.
      Dziękuję :), u nas problemem są obce osoby, ja i znajomi możemy ją tam łapać i nie czuje dyskomfortu, ale na pewno spróbuję, może akurat.

      Usuń
  3. U Dina aport był ok aż do zawodów.. ja wyrzuciła a pies zrobił zdziwioną minę pt. "my nic takiego nie robilismy w domu!!!!" :D a co do ludzi to jesli Kiba się bawi, może dawaj zabawkę obcym albo po prostu nagradzaj za głaskanie przez obce osoby póki co nie w okolicach obroży ale po np. zadku :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Każdy przechodzi kiedyś kryzys, ale nie należy się poddawać. Mam nadzieję, że szybko wrócicie do dawnego stanu. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  5. Z psami to zawsze jest coś do przepracowania..:) dacie radę!
    Rozumiem ten zastój, ja już nie wiem w co ręce włożyć a to jeszcze przed sesją :o

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj tak! Z psami zawsze jest coś do roboty. Nigdy nie ma końca, zawsze coś trzeba robić, lub wypracować.
    Trzymam za Was kciuki. Powodzenia! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. My również borykamy się z irytującym witaniem się sucziny z każdym napotkanym podczas spaceru czworonogiem, czy ,,ludziem''. Może powinnam się cieszyć, że mam psa przyjaznego, nie tak lękliwego, że aż agresywnego ale... Gdyby to było jeszcze w granicach rozsądku..

    Zgodnie z namową znajomej, do upadłego będziemy męczyć się z samokontrolą, aż poskutkuje, bo innej drogi na rozwiązanie tego problemu nie widzę, a trzeba zacząć już temu zapobiegać, żeby to zaczynały mieć ręce i nogi, a nie beztrosko galopowało po tęczy jak jednorożec. Może to pomoże i Wam?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Problem z witaniem się z każdym czworonogiem wynika z mojego lenistwa. Nie chce mi się za każdym razem przekierowywać uwagi Kiby na mnie, chociaż nie jest to trudne, wystarczy dobre jedzonko :D. Ale od kilku dni to zmieniłam, na efekty pewnie nie będę musiała długo czekać.

      Usuń