11 maja, 2016

JW Pet Hol-ee Roller

Prawie każdy szanujący się psiarz słyszał kiedyś o JW Pet Hol-ee Roller, większości osób już go ma w swoich licznych zbiorach albo planuje kupić. Co takiego niezwykłego jest w tej piłce? Na pierwszy rzut oka- kształt, ażurowa piłka, pusta w środku, ale także jej wielofunkcyjność! Można się nią szarpać, aportować, gryźć, toczyć po ziemi tak jak Kiba lubi, a także może służyć jako kula smakula. Jest także fajnym zamiennikiem dla frisbee do ćwiczenia overków, flipów i czego sobie dusza zamarzy.
My mamy dwie ażurki, jedną w rozmiarze L (14 cm) towarzyszącą nam od roku oraz drugą w rozmiarze M (11,5 cm), którą dostałyśmy miesiąc temu od sklepu Naszezoo. Gdy odpakowałam Mkę mocno się zdziwiłam, ponieważ okazało się, że różnią się nie tylko wielkością. Rozmiar M ma bledszy kolor, nie ma zabudowanego jednego okienka z logiem firmy, ma nierówno wylane brzegi oraz jest twardsza.
Z wytrzymałością jak to zwykle bywa jest bardzo różnie, jeżeli chcemy się nią dłużej nacieszyć to lepiej nie zostawiać psa z piłką sam na sam. Jeśli przeznaczona zostanie na wspólne zabawy z człowiekiem to dzielnie przetrwa nawet najmocniejsze szarpanie.
Ażurka jest dostępna aż w pięciu rozmiarach!- od XS do XL, dzięki czemu bez problemu można ją dobrać do preferencji psiaka. Na dodatek występuje w trzech kolorach: czerwonym, zielonym i niebieskim.
Hol-ee Roller wywołuje w Kibie skrajne emocje, pierwsze kilka miesięcy użytkowania kochała go bezgranicznie, mogła zrobić wszystko, żeby tylko móc się nim pobawić, potem przyszedł czas kiedy stwierdziła, że w sumie nie wie co widziała w tej zabawce i aż do wiosny tego roku ażurek przeleżał w szufladzie. Jakoś w marcu ponownie go wyjęłam i nastąpiło znowu wielkie LOVE, dzika radość, pląsy i szarpanie się z nową mocą :). Moc ta jeszcze bardziej wzrosła gdy przyszedł mniejszy rozmiar, ewidentnie bardziej Kibie pasuje, chociaż jeśli przychodzi do wymieniania obu ażurów to nie ma problemu. Przez ten czas użytkowania nasza stara piłeczka nabawiła się kilku śladów ząbków, które widać na pierwszym zdjęciu, natomiast M-eczce nie wróżę tak długiego życia, pojawiły już się ślady, które prawdopodobnie za jakiś czas się wydłużą, ale do tego czasu na pewno będzie nam towarzyszyła na większości spacerów.
Oprócz tego świetnie się u nas sprawdza w domu. Dzięki temu, że jest pusta w środku można tam wepchnąć same najfajniejsze rzeczy jak inne piszczące piłki, świńskie ucho, albo zrobić kulę smakule domowej roboty zakręcając w kawałki polaru smaczki i wpychając do środka. Zajęcie psiaka na kilkanaście minut gwarantowane.
W zasadzie największym minusem piłki jest według mnie czyszczenie, o ile z wierzchu wystarczy przetrzeć mokrą gąbką, tak żeby dokładnie wymyć błoto ze środka trzeba nieźle się nagimnastykować. Pomimo to bardzo ją lubię i jeśli te nasze dokonają żywota na pewno kupię kolejne.
JW Pet Hol-ee Roller w pigułce:

+ występuje w pięciu rozmiarach (od XS do XL)
+ trzy kolory do wyboru
+ ciekawy kształt
+ wielofunkcyjna, może również służyć jako kula smakula
+ można wsadzić do środka inne zabawki lub żarełko
+ dorabiając rączkę z polaru czy taśmy zyskujemy super szarpak :)
+ rozciągliwa, czyli idealna do szarpania
+ dość wytrzymała
+ w niektórych przypadkach potrafi jako pierwsza zachęcić psa do zabawy :)
+ zajmuje mało miejsca, dzięki czemu mieści się w saszetce
problematyczna w czyszczeniu
nie pływa

Bardzo dziękujemy sklepowi naszezoo.pl za prezent. Koniecznie wpadnijcie do sklepu lub na ich fp :).

9 komentarzy:

  1. My mamy i jest to jedna z najlepszych psich zabawek, bo Rocky piłki ubóstwia :D
    Super recenzja, a poza tym na marginesie - psiakowi do pyszczka w tych szelach :D

    http://z-zycia-owczarka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas pierwsza ażurka w rozmiarze S była zielona i zgubiła się w trawie nad jeziorem... albo w wodzie - trudno stwierdzić :/ W ostatnich zakupach znów zdecydowałam się na tą zabawkę, tym razem większą, bo M-kę i w kolorze niebieskim co ułatwi jej znalezienie w dłuższej trawie :)
    Co do czyszczenia to się zgadzam, wytrzeć ją z wierzchu to miodzio, nic trudnego, ale żeby wyczyścić ją od środka to już łapię za szczoteczkę do czyszczenia butelek - łatwiej niż gąbką/ściereczką.. Dodatkowy atut tej piłki jest taki, że można ją połączyć chociażby z polarem (albo przepiąć smyczą, jeśli ktoś ma regulację) i wychodzi super szarpak ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przeważnie czyszczę szczoteczką do zębów, chociaż też się z tym długo schodzi. Dzięki za przypomnienie o rączce, miałam dodać tą informację do plusów, ale wyleciało mi kompletnie z głowy. Dzięki ażurce z szarpakiem polarowym Chersi zaczęła się szarpać :).

      Usuń
  3. My mamy dwie ażurki o rozmiarze L, jedna niebieska, która jest już w tragicznym stanie i nowa zielona nie używana ;D Kentucky uwielbia ażurki, najbardziej na nie się skupia na treningu agility, ale dzięki niej też biega za zwykłą piłeczkę :) No i dla mnie też jest to ulubiona zabawka, praktyczna i wygodna :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja mam ażurkę, ale z innej firmy. Taką bardziej plastikową niż gumową, ale plastik taki elastyczny i dość miękki. Sprawdza się świetnie, ale Terror woli bardziej "zwykłe" piłki, chociaż od czasu do czasu się nią przeciągamy, to do dalszych rzutów po prostu się nie nadaje :-)

    Pozdrowienia! K&T
    jackterror.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetna recenzja! To co od razu rzuca się w oczy i zachęciło mnie do przeczytania recenzji mimo, że ażurkę już mamy, to zdjęcia - są piękne :) My mamy ażurkę, niebieską Lkę... Długo się namyślałyśmy nad rozmiarem, czy aby Mka nie lepsza, ale patrząc na różnice, które opisałaś, cieszę się, że nie kupiłyśmy Mki :) U nas zabawka hitem nie jest, moje psy nie należą do tych szarpiąco-przeciągającą-gryzących, a piłka, która się nie odbija, to według nich nie piłka. Na szczęście wykorzystujemy ją jako swego rodzaju kulę smakulę na duże gryzaki. Shena uznała, że ta zabawka jest poniżej jej poziomu i muszę ją mocno nakręcić, by zaczęła się przeciągać, bo przecież PIŁKI SIĘ APORTUJE i grzecznie oddaje u stóp pani, a nie przeciąga (nawet jak ta piłka się nie odbija). Jednak gdy pies się już nakręci, to ma z nią mnóstwo frajdy, to raz. Świetnie wychodzi na zdjęciach, to dwa. Przy psach uwielbiających się przeciągać jest MEGA, to trzy. York mojej koleżanki latał z Lką w pysku przez bite pół godziny, mimo, że to zdecydowanie nie jego rozmiar i po drodze gubił w otworach łapy :D
    Jeśli miałabym ją komuś polecić, to na pewno właścicielom np. terierów, ale też innych psów lubiących przeciąganie, szarpanie czy łatwo dostających szajby - w tym ostatnim sprawdziła sie przy Shenie, gdy dostaje ona głupawki i musi, po prostu MUSI latać z czymś w paszczy albo wyładować energię/emocje.. Z kolei Miłka woli ją szarpać :) U nas się nie sprawdziła tak dobrze jak u Ciebie, ale wierzę, że jest to naprawdę HITowa zabawka u innych, zresztą nie bez powodu był na nią swego czasu taki szał wśród osób trenujących psie sporty, które chciały nagradzać psy zabawkami, a nie smakołykami - zresztą to nadal psi "MUST HAVE" :DD

    OdpowiedzUsuń
  6. Od dawna mam chęć na tą piłkę, ale nie byłam przekonana co do jej wytrzymałości. Przy następnych zakupach chyba ją zakupię i będziemy testować! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Od dawna mam chęć na tą piłkę, ale nie byłam przekonana co do jej wytrzymałości. Przy następnych zakupach chyba ją zakupię i będziemy testować! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Piłka była kiedyś moim must have, ale priorytety się zmieniły. Po przeczytaniu kilku recenzji też podchodziłam do tego sceptycznie, czy aby na pewnie się to nie przerwie? Kto wie może sobie kupimy jeśli młodemu powróci znowu chęć do zabawek.
    Pozdrawiamy, Biscuit Life!

    OdpowiedzUsuń