15 marca, 2016

Seminarium obedience z Joanną Hewelt

W niedzielę uczestniczyłyśmy w seminarium obedience z Joanną Hewelt. Długo zastanawiałam się czy słusznie zrobiłam, że się na nie zapisałam. Co prawda mam momenty, kiedy intensywnie coś w tym kierunku robimy, ale potem przychodzi czas kiedy nie robimy kompletnie nic, bo denerwują mnie takie błahostki jak pacanie, z którym męczymy się od ponad roku i nic z tego nie wychodzi. To seminarium było takim być albo nie być dla naszego obi i wiecie co? Nie wiem jak, ale Asia rozwiązała każdy nasz problem, co prawda czeka nas długa droga, ale ważne, że mam już sposób na Kibę i to rzeczywiście działa.
Od ogółu do szczegółu, a więc przejdźmy teraz do szczegółów semi. Miałyśmy dwa wejścia po 20 minut każde, było 9 psów o ile dobrze liczę i nie zawsze były one schowane w klateczkach przed dostępem Kiby wzroku. W życiu się nie spodziewałam, że przez tak długi czas młoda będzie tak pięknie pracować! Nie zawąchiwała się prawie wcale, nawet gdy Asia mi coś tłumaczyła dzielnie trwała przy mnie i czekała na jedzonko :D. W porównaniu do naszego pierwszego seminarium niebo, a ziemia i nadal jestem w szoku, praca nad motywacją chyba w końcu przynosi skutki :). W przerwie pomiędzy pierwszą, a drugą turą nawet bawiła się piłeczką, tak normalnie jakby to był zwykły spacer.
W pierwszej turze robiłyśmy zmiany pozycji: pacanie i siad- stój, dostawianie i przywołanie (przynajmniej tak mi się wydaje :D).  Sposób na Kiby pacanie i nieruchomy siad-stój był bardzo prosty, wystarczy robić to z początku na jakimś podwyższeniu i okazało się, że niemożliwe stało się możliwe. Dostawianie mamy okej tylko muszę koniecznie zlikwidować gest ręką, a żeby przyspieszyć przywołanie wystarczy zwiększyć odległość i w różnych momentach po wydaniu komendy do mnie zacząć uciekać, efekty pojawiły się już przy drugiej próbie.
Na drugim wejściu poprawiałyśmy chodzenie przy nodze, bo Kiba ma tendencję do oddalania się ode mnie, oprócz tego siad i stój w marszu, obieganie i na koniec trzymanie koziołka. Przy chodzeniu przy nodze muszę nagradzać z lewej strony, blisko nogi i wysoko, a jak to nie podziała to zastosujemy targetowanie. Stój i siad w marszu będziemy robić na samokontrolę (czemu ja na to wcześniej nie wpadłam :P) tak samo jak trzymanie koziołka, bo dzięki temu nie będzie taki ohydny, drewniany i twardy :D, a w obieganiu muszę wykorzenić gest. Asia mi uświadomiła, że psy są genialnymi obserwatorami, okazało się, że Kiba nie potrzebuje ręki do obiegania, wystarczy wysunięta noga i efekt ten sam, ale jak chciałam zmniejszyć odległość wysunięcia nogi to już Kiba nie wiedziała o co chodzi i rozglądała się na boki szukając szczęścia.
Podsumowując, seminarium było bardzo udane i owocne, super ekipa, świetna organizacja no i genialna prowadząca, czekam na ponowny przyjazd Asi, na który zapiszę się tym razem bez zastanowienia. Do domu wróciłam z głową wypchaną wiedzą i ogromnym kopem motywacyjnym, aż mnie świerzbi, żeby zacząć wprowadzać nowy plan w życie. Jedyny minus jaki odnajduję to to, że nieźle zmarzłam i moje gardło to teraz odczuwa, ale warto było je poświęcić :).



7 komentarzy:

  1. My zaczynamy z obi więc szukamy jakiegoś semk w tym kierunku blisko nas i taniego dosyć. Widzę że jest po co jeździć na seminarium

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie warto, szczególnie jak się ma problem z jakimiś elementami. Nikt tak nie pomoże jak doświadczony zawodnik, który wyłapie każdy najmniejszy błąd i ma pomysł na naprawienie tego, to jest wspaniałe :).

      Usuń
  2. Ja też z tego semi wróciłam z notatkami i mnóstwem pomysłów na kolejne treningi :). Obi już takie jest, że z początku na ogół nie ma takiego wow jak przy innych sportach, ale im dłużej w tym siedzisz im więcej czasu poświęcasz tym bardziej cię wciąga. Po jakimś czasie już nie ma odwrotu ;).

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo dobrze wspominam semi z Asią, u nas jakiś czas odbywały się cykliczne treningi i mam nadzieję, że w końcu wrócą bo z taką osobą to mogę trenować :D.
    Super, że Kiba tak dobrze sobie poradziła. Powodzenia!:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Aż się boję, co by było, gdybym pojechała na semi z moim psem. Najadłabym się wstydu, nic więcej :D.

    OdpowiedzUsuń
  5. Super, że Kiba tak ślicznie pracowała! W przypadku Tosi skupienie przy innych psach to odległe marzenie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Super! Fajnie, że coraz lepiej Wam idzie! Oby tak dalej! :)

    OdpowiedzUsuń