19 lutego, 2016

Dlaczego NIE chcę szczeniaka

Ostatnio mój facebook został zalany zdjęciami szczeniaczków, przeważnie same zdjęcia są genialne, a do tego jeszcze papi i człowiek się rozpływa, a przy okazji zaczyna zastanawiać się czy to aby przypadkiem nie czas na swojego. Zaczyna się przeglądanie miotów, oczywiście wszystko jeszcze w sferze marzeń...aż pewnego dnia- w moim przypadku 16 lutego tego roku pojawia się przed twoim domem przestraszony, wygłodniały, mały, słodki szczeniaczek. Ktoś go wyrzucił (i chyba wiem czemu ;)), no i jak tu go zostawić samemu sobie? No nie da się, a przynajmniej ja nie potrafiłam. Mała przeraźliwie się boi gwałtownych ruchów i ogólnie ludzi, ale równocześnie jest wiecznie głodna i jest w stanie wziąć jedzenie z ręki, aby za chwilę znowu się wycofać. Pojawiła się we wtorek rano, potem gdzieś poleciała jak piekłam ciastka, ale wieczorem znowu wróciła i podjęłam próbę zagonienia jej na podwórko. Zapas kiełbasy i pasztetu, to musiało się udać. Najpierw coraz bliżej furtki, ja weszłam na podwórko i rzucałam smaczki coraz bliżej, maluch zawsze podbiegał, spróbowałam schować się za furtką i postawić na środku pasztet, ale nie, szczeniaczek się na to nie nabierze...wziął pasztet w zęby i zwiał. Podejście drugie, zwabianie kiełbasą na środek, potem rzucanie w trawę, żeby się chociaż na sekundę zajął szukaniem i w tym momencie w setnej sekundy dobiegłam przed nią do furtki i ją zamknęłam. Najtrudniejsze za nami, dałam szczeniaczkowi jedzonko do miski i picie, wybrał sobie miejsce do spania na kamieniach za krzaczkami, no trudno, położyłam tam kawałki polaru z nadzieją, że się namyśli. Następnego ranka o godzinie 5 wyszłam nakarmić psy, szczeniak już w gotowości, porozciągał kawałki polaru po podwórku i wyjął ręcznik (pytanie skąd?), tak jak wcześniej rzucił się na jedzonko i musiałam go opuścić na cały dzień. Co w tym czasie robił? Wsadził łepek pomiędzy sztachety płotu i piszczał, bo nie mógł go wyjąć :D, poobgryzał krzaczki i drzewka, pogryzł opakowanie po pasztecie, które zapomniałam wyrzucić. Wieczorem już się tak mnie nie bał, nie fukał na mnie i brał coraz spokojnie żarcie z ręki. W czwartek rano gdy wyszłam z dołu przywitał mnie machając ogonkiem, na sekundę podbiegł do mnie, ale sobie przypomniał zaraz, że w sumie się boi :). Straty na ten dzień to kolejne krzaczki, wykopany dołek w różach i plastikowa miarka do odmierzania karmy, która została rozgryziona da małe kawałeczki. Ale zaczął do mnie podchodzić, obwąchiwać rękę, zaczyna zapraszać mnie do zabawy no i szaleje z Kibą, bo to dzięki niej przestaje się bać. Dzisiaj już o wiele pewniej podchodził, radośnie mnie przywitał i zabrał się za obgryzanie róż :D. Niestety dzisiaj musiał pojechać dalej.
Szczeniak był u mnie trzy dni i zdążył poobgryzać krzaczki, zjeść miarkę do karmy, popsuć szarpaczek z futerkiem i wykopać kilka dołków. Tyle Kiba nie zniszczyła przez trzy lata :D. Smutno bez niego, ale na kilka lat odechciało mi się szczeniaczków zdecydowanie :).

Bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła Kiba i Chersi, od początku malucha traktowały jak kumpla, bawili się razem, a z Kibą nawet odbywało się dzikie szarpanko szarpaczkiem. Jedynie odganiały go od misek kiedy jadły, ale tego się po nich spodziewałam :D. Młoda jest do adopcji, myślę, że sprawdzi się w sportach, uwielbia zabawki i szarpanko, ale najpierw trzeba pokazać jej, że człowiek nie jest straszny. Jeśli ktoś chce poznać więcej szczegółów zapraszam na mojego maila :).

                        

PS: Przepraszam za jakość zdjęć- 12 letnia cyfróweczka wymiękała przy ich harcach ;)

12 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie. Nie mogłam nic ciekawego wymyśleć :D.

      Usuń
  2. Mam nadzieję że znajdzie domek a jeżeli nie to zostanie u was.

    OdpowiedzUsuń
  3. Na pewno wyrośnie z niego super psiak :) No tak, ludzie biorą szczeniaka, sądząc, że zawsze będzie małą, słodką kuleczką, a gdy trochę podrośnie i zacznie rozrabiać pozbywają się go jak niepotrzebnego przedmiotu... :\ nie wiem czy kiedykolwiek ludzie nauczą się używać mózgu, najwidoczniej dla niektórych osób to czynność wykraczająca poza ich możliwości :c
    Ale dobrze, że wzięłaś papisia z ulicy i zazdroszczę reakcji Kiby i Chersi, moje psiaki na pewno nie zachowałyby się tak gościnnie... ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Trzymam kciuki za szybkie znalezienie odpowiedzialnego domku! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Trzymam kciuki za najlepszy domek ! :D

    lakispaniel.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Oby znalazł dobry i odpowiedzialny domek i kochających opiekunów :)

    Pozdrawiamy
    http://plutoifigaro.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. jaka cudowna.. jak ktoś mógł ją tak po prostu zostawić? Oby znalazła dobry dom.

    http://labowamania.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Spontany są najlepsze :D Powodzenia z małą!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ymm czytanie ze zrozumieniem :D. Mała była u mnie do czwartku tak jakby na tymczasie ;).

      Usuń
  9. Ja chyba jestem na etapie, kiedy chciałabym podjąć się wychowania szczeniaka. Chociaż to ciężka decyzja, dwa psy to już nie to samo co jeden :).

    OdpowiedzUsuń