21 października, 2015

Sposób na ciągnika i o aportowaniu słów kilka

Już nie raz pisałam o tym jak Chersi okrutnie ciągnie, co ją oduczyłam to mój tata na nowo ją tego uczył, aż w końcu się wkurzyłam i na dłuższe spacery smyczowe z nią nie chodziłam (aczkolwiek, żeby nie było niedomówień mój tata to praktykował), nie dawałam po prostu rady. Chwilowym rozwiązaniem okazał się kantar, no ale nie mogłam dłużej patrzeć jak Czesia w nim chodzi i bardzo szybko poszedł w odstawkę. Aż teraz kupiłam nowe szeleczki, początkowo miały służyć Kibie do biegania przy rowerze, ale okazało się, że leżą one bardzo blisko jej paszek i krępują ruchy przednich łapek przez co biegnie bardzo wolno. Po chwili namysłu postanowiłam je wyregulować na Czenię (jak to dobrze mieć dwa psy w identycznym rozmiarze :D) i podczepiłam smycz do dodatkowego kółka z przodu. Na początku Chersi próbowała ciągnąć starym zwyczajem, ale ku jej zdziwieniu nie za bardzo się dało, bo smycz ją troszkę zawracała, po kilku minutach ogarnęła się i szła na luźnej smyczy. Bez żadnych kantarów, bez zbędnego stresu, cudowny wynalazek, chociaż problemu raczej nie rozwiąże :).
Co do aportowania piłeczek, bo o to mi się rozchodzi. Nigdy to nie było łatwe, bo Chersi jest piłkomaniakiem i ona chce wszystkie piłeczki mieć tylko dla siebie i w tej chwili, co się jej rzuciło zabawkę to poleciała ją gdzieś skitrać w trawie albo co gorsza zakopać. Ale ostatnio jakimś cudem piesek załapał, że nie trzeba uciekać ze zdobyczą, można ją przynieść niedaleko, położyć się i dobrowolnie oddać, żeby pańcia mogła rzucić jeszcze raz i jeszcze jeden i znowu... Jestem nadal w szoku, teraz tylko muszę to pociągnąć jakoś ładnie, chyba na kilka piłek będę działać :D. A może wy macie inne pomysły?

12 komentarzy:

  1. Oho, gratulacje!
    Znam ten ból, Smerf też był ciągnikiem- ponad pół roku musiało minąć, żeby pokazać jej, jak chodzi się na smyczy. :) Czesia jest pełna energii, a szeleczki... zdradzicie jakie to? Tak się składa, że od jakiegoś czasu się rozglądam za takowymi.
    Pozdrówka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szeleczki to True Love kupione w sklepie tiptop24 :).

      Usuń
  2. Tiptopa biorę właśnie pod uwagę- urzekły mnie Front Range, True Love jeszcze nie znam, ale najwidoczniej czas poszukać!
    Dzięki piękne :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie, że udało Ci się chociaż chwilowo opanować sytuacje, mam nadzieję, że uda wam się przy pomocy smyczy podpiętej od przodu oduczyć ciągnięcia (zmam przypadek w którym takie szelki naprawdę zadziałały) Wytrwałości życzę, ciągnięcie to nie mały problem, na szczęście Esprit nie miał z tym większego problemu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratki za oduczenie. Jak też mnie wkurza tata który psuje moje odchudzanie. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. My z tiptop mamy smycz i obrożę- też polecam :) niestety mamy problem z ciągnięciem na smyczy i walczymy na obroży :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Te szelki są naprawdę świetne! Odi nosi je od 2 tygodni i mogę śmiało stwierdzić, że to był jeden z lepszych zakupów. Trzymamy kciuki za dalsze szkolenie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kurcze, mnóstwo osób wydaje znacznie więcej, kupując rzeczy w Tiptop. Tymczasem te wszystkie rzeczy to chińszczyzna do kupienia w Aliexpress z darmową dostawą do Polski z Chin.
    http://www.aliexpress.com/wholesale?catId=200002888&initiative_id=AS_20151023090723&SearchText=truelove

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łał :D w takim razie jestem pod wrażeniem jakością wykonania tych produktów, jednak Chińskie rzeczy nie muszą być złej jakości. A kasy nie żałuję, bo i tak są dużo tańsze od hurtty czy ruffwearów, a o istnieniu aliexpress nie miałam zielonego pojęcia :P.

      Usuń
  8. Akurat u nas spacer wygląda tak, że Kentucky idzie przodem, ale nie pozwalam na ciągnięcie :P Super, że udało ci się opanować sytuację :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Cieszę się,że udało ci się rozwiązać problem.Ja na szczęście nie mam z tym tak wielkiego problemu,chociaż wcale nie mówię,że Ramzesa mnie nie ciągnie,bo to robić,ale stara się hamować.
    all-about--dogs.blogspot. com

    OdpowiedzUsuń
  10. Cieszę się,że udało ci się rozwiązać problem.Ja na szczęście nie mam z tym tak wielkiego problemu,chociaż wcale nie mówię,że Ramzesa mnie nie ciągnie,bo to robić,ale stara się hamować.
    all-about--dogs.blogspot. com

    OdpowiedzUsuń