20 lipca, 2015

Seminarium frisbee z Paulą Gumińską.

W ubiegłą sobotę wybrałyśmy się razem z Julitą i naszymi psiakami na seminarium frisbee z Paulą Gumińską. Długo zastanawiałam się czy jest sens zapisywać się na nie, ale na szczęście zdecydowałam się w odpowiednim czasie :D. Przede wszystkim chciałam nauczyć się lepiej rzucać, poznać nowe techniki oraz skupić się na motywacji Kiby. Na początku wszyscy uczestnicy z psami wychodzili kolejno na środek, żeby pokazać jak się bawimy z nimi na co dzień. W tym czasie Paula robiła magiczne notatki :). Tak jak podejrzewałam Kiba była mega rozproszona, zapaszki takie fajne, a tu trzeba zrobić siku i kupkę. Ogólnie bardzo wesoło było, ale nie poddawałam się i w końcu udało mi się z nią zrobić "suchego" voulta od pleców, aport, obieganie i chyba to tyle, nie pamiętam dokładnie :D. Gdy już wszyscy się zaprezentowali nadszedł czas obgadywania. Paula w notatkach miała przy nas zapisane "skopany początek", za długa sesja, brak reakcji na imię (Kiba, Kibaaaaa, a Kiba niucha trawkę :P), ale z pozytywów dowiedziałam się, że wcale nie mamy złego aportu, a Kiba ładnie skacze :).
by http://jaworskaphoto.blogspot.com
Z racji, że zapisałyśmy się tylko na sobotę miałyśmy dwa krótsze wejścia zamiast jednego. Na pierwszym walczyłam o zainteresowanie Kiby zabawką, a gdy ją łapała krótkie szarpanko, słowo koniec i zostawiałam ją w najlepszym momencie z zabawką w pysku. Powtarzałam tak kilka razy, aż w którymś momencie, gdy Paula tłumaczyła mi różne rzeczy młoda dziubała mnie nosem w nogę :D. Na drugim wejściu na początku znowu walka, a potem zapytałam się o nasze flipy. Okazało się, że źle ją tego uczę, zabawka powinna być wysoko w jednym miejscu, a ja nią robiłam jakiś dziwny ruch :).
by http://jaworskaphoto.blogspot.com
by http://jaworskaphoto.blogspot.com
Podczas obgadywania Paula mówiła też o reakcji na imię, żeby robić psiakowi co jakiś czas sesję za żarełko, które normalnie trafia do miski, czyli Kiba- smaczek, Kiba-smaczek itd. bo to że psiak zapomina jak ma na imię wcale nie jest czymś dziwnym.
 Pomiędzy obgadywaniem, a ćwiczeniami z psami uczyliśmy się rzucać, przede wszystkim floatery i różne ich kombinacje. Komu dysk upał na ziemię musiał biegać karne kółeczko :D. Paula pokazywała jak rzucać z wiatrem, a jak pod wiatr, jakie robić ćwiczenia na spin, a na koniec podzieliśmy się na dwie drużyny (buty vs bosaki) i graliśmy w grę, 4 podania frisbee- punkt, ostatnie podanie za linią- 2 punkty. Niestety nasza drużyna przegrała, ale i tak było bardzo zabawnie :D.
Jeśli zastanawiacie się nad wyjazdem na takie seminarium to śmiało zapisujecie się, nic nie stracicie, a możecie wiele zyskać. Ja już nie mogę doczekać się kolejnego, a do tego czasu zacznę wprowadzać cenne rady Pauli w nasze życie, żeby nam żyło i trenowało się znacznie przyjemniej! :)
PS: Zapomniałam się pochwalić, Kiba całe seminarium grzecznie siedziała w klateczce z Rysiem, bez żadnego jojczenia i piszczenia, chociaż pańci nie było widać na horyzoncie :).

10 komentarzy:

  1. Fajnie było was poznać :).
    Ja właśnie kiedyś bałam się jeździć na seminaria frisbee, wstydziłam się że jesteśmy zbyt słabi, ale teraz to olewam. Co z tego że sesje poświęcam na motywowanie moich psów i walkę o to żeby pobawiły się zabawką, ważne że uczę się wielu nowych rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Święte słowa, w końcu seminarium jest po to, żeby się czegoś nauczyć :).

      Usuń
  2. Nie zastanawiałam się jeszcze nad wybraniem się na seminarium tego typu, wydaje mi się, że jeszcze zbyt mało umiemy. Może kiedy Milo trochę podrośnie. Ale bardzo cieszę się, że wam się podobało:).

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ze tez wszystkie semi sa tak daleko od nas... Zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Warto jeździć na semi :) My wybieramy się za miesiąc ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ohh świetnie! Nie wiem jak Bombel zachowałby się na semi.:/ Jest nieprzewidywalny.. raz jest szczęśliwy, bawi się, wariuje. A czasem wszystkiego się boi.. :/ Na pewno byłby zainteresowany innymi psami.:)
    Oby więcej takich postów z wyjazdów! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z psami akurat był najmniejszy problemy, wszystkie były w klateczce poza terenem, na którym ćwiczyliśmy :).

      Usuń
  6. naprawdę śliczny blog, piszę to dopiero teraz bo dopiero teraz się na niego natknęłam :D prześliczne pieski <3
    zapraszam też do siebie psidziennik.blogspot.com ;) dopiero zaczynam i chcę zdobyć czytelników ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale wam super że mogłyście na takim być :D Super post :)

    Pozdrawiam, i zapraszam do nas: http://zwariowaneurwisy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń