13 grudnia, 2014

Powracamy do gry, czyli...

100 dniowe wyzwanie sztuczkowe!
Od kiedy zobaczyłam to na facebooku wiedziałam, że muszę spróbować. Wcześniej jakoś nie mogłam się za to zabrać, a Chersi bardzo lubi uczyć się nowych rzeczy, więc dlaczego nie? :) 
W praktyce zaczęłam już jakieś 2 tygodnie temu, ale miałam dużo nauki, więc przez tydzień nie robiłyśmy nic, ale od dzisiaj powracamy do nauki nowych rzeczy :D. Od tamtej pory Chersi opanowała pokaż język i "morda w kubeł". Samokontrola coraz fajniej wychodzi, a zostawanie w domu to już w ogóle perfecto, teraz trzeba przełożyć to na spacery. 
Zrobiłam sobie listę sztuczek, ale znając mnie i tak nie będę się tego trzymać. Na początek będę uczyła jej jakichś łatwych tak, żeby ją rozkręcić, a jak to wyjdzie zobaczymy :).
Oprócz tego ostatnio często chodzimy na spacery z innymi psiarzami. Mam to szczęście, że jakieś 10 minut ode mnie mieszkają dwie osoby także korzystamy :D. Kiba uwielbia bawić się z wyżlicą Indii i z Muffinem też już się  fajnie dogadują, a młoda nie próbuje go dominować. Wczoraj natomiast wzięłam Chersi na spacer z Muffinem, no ale Chersi to beton, więc udawała, że go nie widzi nawet jak ją zaczepiał to siup siup, psiak wyminięty można dalej biegać :P.
Natomiast dzisiaj odbył się spacer na 6 psów. Na początku wzięłam Kibę, ale zaczęła rzucać się i drzeć japkę na Sonię, więc odstawiłam ją do domu. Nie mam pojęcie co jej odwaliło, nigdy tak się nie zachowywała, mam nadzieję, że to tylko dzisiaj miała po prostu zły dzień. Ale, że szkoda było nie uczestniczyć na takim spacerze na polach oddalonych o jakieś 2 minuty drogi ode mnie to wzięłam Chersi..Trochę obawiałam się jej reakcji na suczki, przecież jeszcze jakiś czas temu ich nie tolerowała, ale na szczęście okazało się, że całkowicie je zlewa. Jedynie na początku jak ją zaczepiały to było wielkie niezadowolenie i szczekanie, ale z biegiem czasu odpuściła i piły nawet z jednej kałuży. Pod koniec spaceru wreszcie odważyłam się ją spuścić i nie żałuję. 

Na koniec postu taki zabłąkany reniferek :). 

12 komentarzy:

  1. U mnie niestety nie ma z kim wybrać się na grupowy spacer. Czasami jest to dołujące, ale staram się jak tylko można urozmaicać psom spacery na jakie się udajemy. Oby dwie sucze mają siebie, więc nie jest aż tak nudno ;) Kiba to śliczny renifer. Ciekawe tylko, czy doczeka się śniegu :P

    OdpowiedzUsuń
  2. My dzisiaj również byłyśmy na grupowym spacerze licząc w sumie 5 psów :D Najlepsze z tego było obserwować najaranego yorka na friesbee :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja już zaczełam z wyzwaniem :)
    Grupowy spacer z moim psem to na razie neiosiągalne, ale nad tym pracujemy. Już mam dość tego że rzuca sie do gardła psom 2x większym od siebie.

    saratheofficial.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Życzę powodzenia aby wyzwanie wam się udało ;)
    Ostatnie zdjęcie przeeeurocze <3

    OdpowiedzUsuń
  5. U nas też nie ma z kim chodzć na takie psie spacery, a szkoda bo niedaleko nas jest kilka fajnych miejsc na to by psy pobiegały sobie luzem.
    Jedynie czasem sąsiadka ze mna wychodzi ale ona bez psa.
    Ostatnie zdjęci genialne ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj, żeby u nas były takie grupowe spacery :) Obchodzimy się z tym i chodzimy same, czasem biorę na spacer koleżanki amstafkę ale trudno jest mi iść z dwoma psami na raz gdy amstafka jest troche nie posłuszna ;(
    Życzę powodzenia w wyzwaniu ;D

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękny reniferek!
    My na spacery zawsze sami chodzimy, żadnych psich ziomków. Ale jak mam 3 psy, to one same znajdują sobie wspólne zajęcie. Jednak to to stado i coś innego, jak tylko ziomy z spacerów...

    OdpowiedzUsuń
  8. Czekam na filmik ze sztuczkowego czeleńdża:)
    Zazdroszczę tych pól 2 minuty od domu...:P

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajne takie wyzwanie :)
    Śliczny reniferek

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak dla mnie codzienne uczenie psa nowej sztuczki przez 100 dni nie jest dobrym pomysłem, ale jeśli pies dobrze to znosi to czemu nie? :)
    Luna łatwo się gasi i zawsze potrzebuje kilkudniowych przerw między treningami, które odbywają sie maksymalnie 2 razy w tygodniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A kto mówi, że codziennie nowej sztuczki będę ją uczyć? :D Chersi nie jest takim geniuszem i jest strasznie narwana, więc to by było zbyt piękne :P. Chodziło mi raczej o sam fakt, że codziennie coś robimy. Dzisiaj uczymy się nowej sztuczki, jutro przez 2 minuty do tego powracamy, doskonalimy, potem jakieś zabawy węchowe, samokontrola itd. ;)

      Usuń