14 sierpnia, 2014

Władysławowo-nad morze z psem?

Ostatni tydzień minął mi i Kibie pod znakiem morza, plaży i spacerów. Wyruszyłyśmy około 4 w nocy, jechałyśmy jakieś 12 h, by znaleźć się w raju. Moi rodzice mieli wątpliwość czy Kiba wytrzyma tyle godzin w samochodzie, rzeczywistość okazała się bardzo przyjazna dla nas. Gnomik całą drogę przespał. Budziła się dopiero jak podjeżdżaliśmy na stację, żeby zrobić sobie przystanek. Wtedy przeważnie się zrywała, żeby rozprostować kości, ale zaraz wskakiwała z powrotem gotowa do drogi. Jakoś udało nam się ominąć korki i tym sposobem dojechaliśmy do miejscowości Rewa. Mieliśmy tam spędzić ten tydzień, ale miejscowość okazała się wsią pełną ludzi. Plaża wąska jak dla nas i blisko drogi. Jedna smażalnia ryb i sklep. Tyle zaobserwowaliśmy. Od razu padła decyzja, że jedziemy dalej, no i tym sposobem zawitałyśmy we Władysławowie. Byłam tam już 2 razy, ale nigdy z psem. Na plaży jest zakaz wprowadzania psów, więc bałam się trochę tego, że będę praktycznie uziemiona. Na szczęście zakaz nie jest egzekwowany, na plaży coraz można było zaobserwować jakiegoś psiaka, począwszy szczekliwych yorków kończąc na pięknych wyżłach i psach zaprzęgowych. Ludzie się nie czepiali, wręcz przeciwnie, a straż miejska choć często odwiedzała plażę wolała się zająć handlarzami pamiątek.
Zgodnie z naszą już wakacyjną tradycją pojechaliśmy całkiem w ciemno. Jak wiadomo nie wszyscy przyjmują ludzi z psem, tym bardziej, że Kiba nie jest malutka, ale szczęście nam sprzyjało i już w drugim pensjonacie, który odwiedziliśmy znaleźliśmy pokój. Właścicielka była zauroczona Buńką, cały czas mi powtarzała jaka to fajna, spokojna, ułożona. Życzyła nam dobrego spaceru i w ogóle była uprzejma. Jak pewnie wiecie młoda mieszka na dworze niezależnie ode mnie, ale w nowych warunkach super się odnalazła, ba! trudno było ją wygonić na spacer. Lokalizacja też była nieziemska. Miałyśmy kilka metrów do parku, który jak się trochę dalej zagłębiło zamieniał się w las. Do plaży jakieś 400m, po prostu cudownie :D.
Kiba dość szybko zrozumiała jak sprawić, żeby pańcia szybko się poderwała z łóżka, gdy piesek chce pójść za potrzebą. Wystarczy stanąć pod drzwiami i zaraz się otwierają. MAGIA!
Codziennie wieczorem we Władysławowie odbywała się jakaś 'impreza'. Na początku był koncert Mesajah i Donatan&Cleo. Mnie tego rodzaju muzyka zupełnie nie kręci, ale miejsce, w którym koncert się odbywał to co innego. Niestety gdy zaszłyśmy na miejsce okazało się, że jest zakaz wprowadzania psów, ale od czego są negocjacje! Za chwilę byłyśmy już w środku :D. Koncert odbywał się w Ocean Parku, czyli park pełen kamieni i figur morskich zwierząt. Niektóre były naprawdę ogromne. Na początku Kiba prychała na rekina, bo jej się nie spodobał, ale wystarczyło do niego podejść i zrozumiała, że nie ma zagrożenia. Gnomik grzecznie pozował z figurami. Podczas fotografowania Kiby na rafie koralowej (fajnie to brzmi :D) podeszła do mnie mama ze swoją córką (jakieś 4 lata) i poprosiła czy jej córka może mieć fotkę z Kibą. W sumie czemu nie, młodej się podobało, bo przy okazji została wymiziana. Gdy obeszłyśmy cały park Kiba była padnięta, w sumie ja też.
  Podczas tego tygodnia spotkałyśmy się z wieloma miłymi reakcjami ludzi m.in. tym jak właścicielka sklepu z ubraniami widząc Kibę, która stoi przed z moim tatą, zaprosiła ją do środka i zaczęła się z nią bawić :). Spokojnie wchodziłam z młodą do restauracji i z żadnej nas nikt nie przegonił.
Podczas tego wyjazdu okazało się też, że Kiba to ogromny śpioch i zasypia wszędzie. Nie ważne czy to samochód, plaża pełna ludzi, czy restauracja ze smakowitymi zapachami. Co tam, najlepiej się uwalić i spać! :D. Przywiozłam też jej nowe ksywki: ciułała i pies z Asterixa i Obelixa. Niektórzy ludzie mają dziwne te skojarzenia :). 
Na koniec jeszcze taka ciekawostka. Ostatniego dnia chciałam pójść na zdjęcia, ustawiłam budzik na 5, ale gdy otworzyłam oczy zobaczyłam Kibę z łapami na stole i nagle pacnęła telefon łapą. Telefon przestał dzwonić, budzik się wyłączył, a Kiba? Poszła dalej spać, nie miałam serca jej budzić :).
Kto dotarł do końca-gratuluję :D. A teraz reszta fot :).
Rodzinna fotka, Kiba jak zwykle coś mądrego wymyśli <3

Pozdrawiam, Ola :).

11 komentarzy:

  1. Jakie piękne wakacyjne zdjęcia ;)
    Widzę, że miałyście naprawdę udany wypad. Szkoda tylko, że nie wzięłyście jeszcze Chersi .ale ona na pewno dobrze się trzymała : ) Ja jestem zaskoczona tym jak miło traktują ludzi z psami w nadmorskich terenach, szczerze jadę już trzeci rok w sobotę nad polskie morze z Lolichą bardzo fajnie, że można wchodzić praktycznie do wszystkich restauracji razem z psem, odwiedzać różne miejsca ,chodzić na plaże czy w moim przypadku siedzieć na ławce z psem przy kościele podczas mszy św. ;) Za rok my akurat jedziemy za granicę posmakować trochę innych klimatów, ale polskie morze chyba i tak nigdy mi się nie znudzi :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Chersi została na chacie z bratem :D. Dla niej pół godzinna podróż jest bardzo męcząca, a co dopiero 12h :c.
    Ja podczas Mszy przechodziłam przez teren Kościoła, nikt się również nie czepiał :).

    OdpowiedzUsuń
  3. Jej, zazdroszczę wszystkim psiarzom wypadu nad morze z czworonogami! :D Super relacja, a Kiba faktycznie przypomina Idefixa, ale w rozmiarze L :D.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kolejna osoba, ktora na wakcjach była z psem nad morzem. Jak ja Wam zazdroszczę noo :D
    Mam nadzieję, że mi też kiedyś uda się pojechać na takie wakacje :)
    Świetne zdjęcia :)
    Ja jestem tego zdania, że pies który jest dobrze wychowany powinien móc praktycznie wszędzie wchodzić- fajnie, ze spotkałaś tam miłych ludzi którym Kiba nie przeszkadzała :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniała wyprawa, całusy dla dziewczyn! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wypad udany nie ma co! No i wytrwałam do końca postu! nic dziwnego - lubię czytać te długie i te całkiem krótkie relacje z wypadów w góry czy nad morze- z psem! Sama nie raz się zastanawiałam jak by to było gdyby Fado pojechał gdzieś daleko morze/góry. To pies podwórkowy. Bałabym się że narobi szkód. Co innego gdybyśmy mieli własny domek, no a swoją drogą może by było tak jak u was. W każdym bądź razie mam nadzieję że chociaż raz razem zawitamy w górach i nad morzem.

    Pozdrawiamy Wiktoria&Fado
    Zapraszamy do nas: fado-labrador-retriever-biszkoptowy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Jaki dłuuugi post :D Przeczytany :) Zazdroszczę wyjazdu nad morze z psią przyjaciółką.

    Pozdrawiamy,
    kundelka-i-borderka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Szkoda że nie napisałaś gdzie udało się znaleźć ten nocleg jakaś nazwa czy coś...z chęcią bym skorzystała w te wakacje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie napisałam, bo nie ma tam nazwy, starsza pani wynajmuje kilka pokoi :).

      Usuń
    2. Ok, super dziękuję bardzo za szybką odpowiedź :)
      Akurat poszukujemy noclegu we Władysławowie i tak podpytuje ;)

      Usuń