10 października, 2013

Recenzja rzeczy z sali.pl...i niedzielny wyjazd.

Wczoraj o równej 17 przyszła moja wyczekiwana przesyłka z sali.pl, akurat jak wychodziłam na różaniec XD. Gdy tylko przyszłam wyciągnęłam dziewczyny na krótki spacer, żeby wypróbować nasz nowy ekwipunek :).


Smycz z amortyzatorem

Normalna długość smyczy to 170 , a po rozciągnięciu 210. Szerokość 2,5cm. Świetnie się sprawdza, nie czuć nagłych szarpnięć. Dostępna w kolorach: czarny, czerwony, niebieski, zielony, czarno-czerwono-niebieski, ja wybrałam czarną ;). Smycz idealna, a i nie narusza zbytnio stanu portfela :P.



Szelki- sledy

Szczerze polecam każdemu właścicielowi psa, który ciągnie. Chersi przy zwykłych szelkach jak i obroży wydawała dziwne dźwięki jakby się dusiła, przy sledach problem zniknął. Poza tym bardzo szybko się je zakłada, nie ma żadnych zatrzasków, sprzączek, ani nic w tym typie, tylko przekłada się przez głowę i wsadza łapy w odpowiednie otwory :). Sledy są leciutkie, a przy szyi od spodu są wyłożone jakąś pianką, dzięki której są jeszcze wygodniejsze dla psa ;). 

Podsumowując
- sledy są leciutkie i wygodne dla psa,
- szybko się je zakłada,
- dzięki nim siła przy ciągnięciu jest równomiernie rozłożona,
- amortyzator spełnia swoje przeznaczenie i minimalizuje każde szarpnięciej
- jest to sprzęt solidnie wykonany oraz tani i posłuży nam na długi czas :D

Uwaga! Dogtrekking uzależnia, dzisiaj cały czas myślałam kiedy wrócę do domu i pójdę na spacer, a odkąd wróciłam z niego nie mogę się doczekać następnego :).
Szczerze polecam sklep sali.pl, myślę że jeszcze nie raz tam zajrzę :3.

A teraz filmik z dzisiejszego spaceru, jakość może nie jest powalająca, ale coś tam widać :P.

                      

Dodam, że na takich spacerach Chersi nieźle się męczy, a jednocześnie sprawiają jej wielką radość :).

A teraz czas na drugą część postu, czyli na naszą niedzielną wycieczkę do Nurzyny. Miałam nadzieję na jakieś fajne jesienne zdjęcia, ale niestety nie znalazłam tam żadnego fajnego terenu, ale mam parę zwykłych zdjątek mojej małej modeleczki ;).








Obok miejsca, gdzie robiłam te zdjęcia jest hodowla owczarków niemieckich i po podwórku biegały sobie trzy, miesięczne szkraby. Jeden nawet miał już stojące uszka i to mnie bardzo zdziwiło. Na początku buńka nie chciała się z nimi przywitać, ale jak zaczęłam je głaskać to od razu co innego. Tego samego dnia spotkałyśmy też małego kotka, który podszedł Kibie prawie pod sam nochal, wcale się jej nie bał, a mała była w wyraźnym szoku, że on nie ucieka :D. Ale maluch stwierdził, że jednak Kiba nie jest ciekawym obiektem i się zawrócił :). Ogólnie było super, Kiba prychała na skórę dzika wiszącą na płocie XD i co najważniejsze była bardzo zmęczona.

A co do biegów, one są w formie sztafety i zasady się trochę zmieniły, można zrobić ile się chce okrążeń, a czas nie jest liczony, więc szykuje się niezła zabawa. Bunia będzie tam jedynym psem i jeżeli się podpisze to i jej będą liczone okrążenia :D.
Pozdrawiam :)

8 komentarzy:

  1. DogTrekking uzależnia, coś o tym wiem :D Tyle że ja preferuję leśne ścieżki ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też bym takie wolała, ale jak mówią "jak się lubi co się nie ma to się lubi co się ma" :D. Niby mam pola i las nie daleko, ale w tym miesiącu jest ogromny wysyp kleszczy i wolę się tam nie zapuszczać. Jak mój tata wczoraj pojechał z Chersi na grzyby to uzbierała 20 kleszczy :(.

      Usuń
  2. Z tym, że psie sporty uzależniają zgadzam się w stu procentach :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj tak, psie sporty uzależniają :)

    OdpowiedzUsuń
  4. myślałam o takiej smyczce może by się nam przydała :)) DogTrekking też byśmy chciały spróbować :D

    OdpowiedzUsuń