14 lipca, 2013

Lasy, łąki, stawy- czyli miejsca na najlepsze spacery ;).

Tego posta miałam napisać wczoraj, ale burza skutecznie mi w tym przeszkodziła. U mojej babci terenów na spacery jest bardzo dużo i nawet połowy miejsc nie odkryłam, ale te łąki i lasy mnie skutecznie ujęły, a tym bardziej Kibę ;). Zastanawiałam się już wcześniej czy Kiba pokocha pływanie równie mocno jak Chersi, ale tak się nie stało. Gdy poszliśmy nad jeziorko zachęcałam małą, żeby weszła za mną do wody, no i po pewnym czasie wskoczyła (wyglądało to tak jakby skakała ze starteru). Podpłynęła do mnie po czym zawróciła w stronę brzegu i wyszła. Więcej wejść tam nie chciała i omijała wodę, na dodatek prawie uciekła stamtąd. Dlaczego prawie? Bo ją dogoniłam i zatrzymałam. Potem wróciłam do domu, bo Kiba się strasznie wyrywała. Po paru dniach znowu tam poszłam, ale nie było tam nikogo oprócz ludzi, których Kiba zna. Mała za zabawką podchodziła do jeziorka i moczyła łapki, ale wejść nie chciała :P. Może w końcu przekona się do pływania, przed nami przecież całe wakacje ;). Z tego miejsca nie mam żadnych zdjęć, ale mam znad stawu.




Na polu, na które pojechałyśmy wozem chodził sobie bocian i szukał pożywienia, Kiba na początku zaczęła się do niego skradać, ale potem przestraszyła się chyba jego wymiarami i zawróciła z powrotem do mnie.




straszny Pan Bocian ;)
W lesie Kiba czuła się jak w raju, chodziła cały czas z nosem przy podłożu. Widać było ile jej to sprawia frajdy.












Koło lasu były też tzw. dołki, czyli szerokie i długie dziury w ziemi pokryte w całości dużą warstwą piasku. Dla psa istny raj, można kopać do woli i zażywać piaskowych kąpieli ;).







Na łąkach wśród traw, czasami traciłam ze wzroku Kibę, by za chwilę zobaczyć ją wyskakującą w powietrze. Uczucie podobne do oglądania delfinów ;). A najlepszy jest wspólny bieg przez gęste zboże, które nas obie zakrywa, no prawie ;).




 Chodziłyśmy jeszcze na truskawki, łapałyśmy motyle. Byłoby zapewne jeszcze fajniej, gdyby była z nami Chersi, ale cóż poradzisz. Teraz ćwiczę z nią chodzenie przy nodze, bo znów spacery wyglądają tak, że ja lecę praktycznie w powietrzu.



Wczoraj wybrałam się na krótką, wstępną przejażdżkę z Kibą na desce (waveboard) i jestem mile zaskoczona, że Kiba nie ciągnie mnie na niej, a biegnie z boku koło mnie, ewentualnie z tyłu ;). Może kiedyś filmik zrobię jak tak jeździmy ;).

Pozdrawiam ;)


2 komentarze:

  1. ale cudownie macie.! u nas teraz okropnie leje,a rano gdy się przebudziłam była burza.dokładnie gdzie Wy jesteście.? bo bajecznie tam jest.

    pozdrawiamy
    Ola i Baddy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieszkam w województwie lubelskim, jakieś 40 km od Siedlec, a te zdjęcia były robione w Hucie Radoryskiej, niedaleko Okrzei, gdzie mieszkał Henryk Sienkiewicz ;). U nas tylko od piątku do niedzieli padało i burze były, a teraz świeci słoneczko ;).

      Usuń