29 października, 2018

Pierwszy miesiąc razem

Dokładnie dzisiaj mija miesiąc odkąd Slash przekroczył próg naszego domu, niby tylko miesiąc a czuję jakby był z nami od zawsze :). Papiś rośnie jak szalony, przekroczył już 6 kg, łapeczki z dnia na dzień coraz dłuższe przez co z każdą minutą biega coraz szybciej i czasem ciężko jest mi go namierzyć wzrokowo :D. 


Od przyjazdu niewiele się zmienił, nadal jest bardzo grzecznym szczeniaczkiem z małymi wyjątkami gdy np zwędzi jakieś puste niepotrzebne pudełko po tabletkach na gardło i rozniesie w drobny pył ale on chyba po prostu tym sposobem chce nauczyć mnie porządku ;). Noc przesypia ładnie i bez wpadek najczęściej na moje głowie albo wtulony gdzieś z boczku, do dzisiaj pierwsze wyjście na dwór zaliczaliśmy parę minut po godzinie 7, ale wczoraj dał mi pospać do 8:30! To chyba przez tą zmianę czasu albo deszczową aurę.


Miłość do ludzi nie zmalała ani trochę, wszyscy witani muszą zostać dokładnie wycałowani i obmyci mokrym jęzorkiem ale zmieniło mu się trochę podejście do psów. Z początku nie zwracał na nie najmniejszej uwagi a teraz coraz częściej ma ochotę na bliższe kontakty choć podchodzi do psiaków powolutku nie to co Kibuś. A jak już jesteśmy w temacie Kibulki to muszę się wam pochwalić, że dzieciaki zawiązały między sobą wspaniałą więź, bawią się, wspierają. Slash jest już na tyle bezczelny, że potrafi zabrać jej zabawkę czy smakołyka z pyska a Bunia wtedy tylko patrzy z miną co mi kobieto przywiozłaś ale też go kocha, widać to od razu. Momentalnie zaprzyjaźnił się także z Czesią choć tu uważam żeby go przypadkiem nie stratowała podczas zabawy, taran pozostanie zawsze taranem :D.


Slash jest bardzo pociesznym stworzeniem, ma sporo nowych, wręcz zaskakujących dla mnie zachowań tj. notoryczne kładzenie się na moich nogach z gryzakami czy zabawkami. On nie będzie bawił się/ konsumował na podłodze, w klatce, legowisku, nie! Musi przyjść do mnie i położyć się na nogach. Strasznie to urocze ale także przydatne przy zabawie, proszę państwa aport robi się sam. Podobnie ma się sprawa gdy zwrócę mu uwagę jak zaczyna broić. Jest strasznie wyczulony na moje emocje więc gdy zrobi coś źle przybiega skruszony i kładzie się na klatce piersiowej patrząc tymi ciemnymi oczami. No spróbuj nakrzyczeć na takiego stworka, spróbuj! :D


Ze śmiesznych codziennych zachowań za każdym razem rozbraja mnie sposób w jaki pije wodę, Kiba nigdy nie chlapała wodą z miski, zawsze oblizywała się i jak coś ściekło to winna była jej obfita broda a Slash to się nie przejmuje, po napiciu się robi rundkę honorową z otwartą paszczą gubiąc całe litry a ja potem latam za nim z mopem i tak w koło macieju bo szczeniaczek za każdym razem wraca  się dopić co zostało :D.
No zabawny jest ten mój chłopak, a to sobie podrzuci gryzak w kosmos, a to na spacerze znajdzie listek i zacznie z nim hasać, staram się jak najwięcej go nagrywać bo lada moment wyrośnie z tych młodocianych zachowań i wtedy zostaną mi tylko te wspomnienia :).


13 października, 2018

Poznajcie Slasha


W niedzielę 30 września spełniło się moje największe marzenie, marzenie o drugim psie, o szczeniaku z dobrej hodowli z niezapisaną kartą, takim który uważa że cały świat jest jego przyjacielem. Czekałam na niego parę ładnych lat, a teraz gdy już jest nie mogę uwierzyć w to że jest prawdziwy.

Poznajcie Slasha.


Urodził się jako drugi maluch 10 sierpnia 2018r w hodowli Armagedogz. Jest mixem whippeta i border collie po wspaniałych rodzicach Ratajce i Arsziku. Pamiętam jak dziś gdy nocą zaczęła się akcja porodowa, mimo tego że musiałam wcześnie wstać na praktyki w zoo siedziałam z telefonem w ręku i wyczekiwałam informacji o kolejno urodzonych maluchach. Początkowo miał być kolorową suczką ale Racia postanowiła zrobić nam psikusa i urodzić 10 maluchów w tym 7 czarno białych :D. Szczeniaki zostały dopasowane charakterami do właścicieli, los chciał że suczki wyszły wyjątkowo hmmm szalone a ja po ułożeniu sobie tego w głowie zaakceptowałam fakt że lepiej mieć łatwiejszego samca bardziej pasującego do mnie i Kibulki i tak człowiek, który nie chciał syneczka nie wyobraża sobie teraz bez niego życia :).


Slaszko odkąd przyjechał jest chodzącym szczenięcym ideałem. Szczerze powiedziawszy bałam się nauki czystości u takiego malucha, Kiby nie musiałam tego uczyć bo ona po prostu wiedziała że w domu się nie robi a tu nowe wyzwanie. Na szczęście mam super hodowcę, który jakimś cudem załatwił to za mnie, młody grubsze sprawy trzyma na wyjście na dwór, a siku albo na dworze albo gdy nie zdążę z nim wyjść na matę. Uwielbia klateczkę, podczas mojej nieobecności zostaje sam w pokoju i ten czas spędza cichutko na spaniu. Nie ma zbyt wielkich zapędów niszczycielskich, szarpie się wszystkim i wszędzie, ma naturalny aport, może biegać bez smyczy bo wtedy mocno trzyma się człowieka. Uczy się szybko i chętnie :). Jest ogroooomnym całuśnikiem, odkąd jest u mnie czasem zabieram go na uczelnię i tam już rozkochał wszystkich łącznie z wykładowcami :D. Nie boi się nowych sytuacji, wszystko bierze na klatę i daje wrażenie jakby to nie było dla niego nic nowego. Zasypia wszędzie, czy to na wykładach czy w autobusie, pociągu, metrze, na przystanku, sen ważna rzecz :).

Fot. Basia Betlej

A wiecie co jest w tym maluchu najlepsze? To że Kibulka go pokochała od pierwszej sekundy, na początku trochę się jej obawiał ale po chwili razem już brykali po pokoju. Mimo tego że Kiba jest straszną zazdrośnicą i lubi bronić zasobów Slash ma specjalne względy i pije z jej miski, wchodzi do jej klatki, wyciąga zabawki z szafek no i mogą ćwiczyć obok siebie w zgodzie a nawet jeść. Lepszej reakcji Buni nie mogłam sobie wymarzyć, mój idealny pieseczek ♥.


Po dwóch tygodniach życia z tym malcem mogę stwierdzić, że lepiej wybrać nie mogłam, tyle co on daje radości tego nie da się opisać słowami. Chwilo szczeniaczkowej beztroski trwaj!